Showing posts with label tarty i zapiekanki. Show all posts
Showing posts with label tarty i zapiekanki. Show all posts

03 October, 2011

Warzywne tarty, na ząb:)


Gdy zobaczyłam pierwszą jesienną dynię na straganie od razu pomyślałam o tarcie, na którą przepis znalazłam w starszej Kuchni. Na francuskim cieście, z niebieskim serem. Ale część dyni poszło do zupy. Część przez długi czas leżakowała w lodówce, wkrótce trafi do korzennego chlebka. Ciarki mnie przechodzą gdy pomyślę o sałatce na ciepło, przetworach, placuszkach. Kocham dynię miłością bezgraniczną. I oto mam w ręce kawałek dyni, która została niewykorzystana. Za mały kawałek na kolejną zupę. A na dnie szuflady jeszcze cukinia i pęczek rzodkiewek. W takiej sytuacji zdaję się na starego, niezawodnego przyjaciela: francuskiego gotowca. I robię mini tarty. Z kozim serem, mięciutkim, aromatycznym, z aksamitną pleśniową skórką. Takie tarty na ząb.


Mini-tarty z dynią, cukinią, rzodkiewką i kozim serem
(6 sztuk)

1 mała cukinia
niewielki kawałek dyni (max 200 g)
kilka rzodkiewek lub mała biała rzodkiew
opakowanie ciasta francuskiego
100 g koziego sera
żółtko
natka pietruszki (opcjonalnie)

Warzywa myjemy, dynię obieramy. Kroimy w cieniutkie plasterki. Piekarnik rozgrzewamy do 220 st. C. Ciasto francuskie tniemy na kwadraty, brzegi zawijamy lekko do środka lub odcinamy (szerokość ok 1 cm) i naklejamy przy krawędziach. Na każdym spodzie układamy na zmianę plasterki cukinii, dyni i rzodkiewki. Każdą tartę posypujemy rozkruszonym serem. Brzegi smarujemy rozmąconym żółtkiem. Przekładamy na blachę wyłożoną papierem. Pieczemy 15-20 minut. Upieczone mini tarty można posypać natką lub podać z ulubionym sosem. Nie dodawałam soli, moim zdaniem nie jest potrzebna, ser dominuje i nie wymaga "wzmacniaczy". Smacznego!

09 September, 2011

Powrót (do jesieni) i dużo pomidorów


Nie było mnie. Długo. Tęskniłam za blogiem, i mimo iż miałam dostęp do internetu, nie miałam czasu by uzupełniać posty. Żałuję, nie podzieliłam się z Wami wszystkimi pysznymi rzeczami, które jadłam w sierpniu. W sierpniu minął rok odkąd powstał blog, miał z tej okazji pojawić się konkurs (pojawi się, obiecuję, ale trochę później). W sierpniu stuknęła setka fanów na facebooku. Dla mnie to dużo i bardzo cieszy mnie, że po roku jest ktoś, kto tu zagląda. Dziękuję Wam za to, że jesteście tu i odwiedzacie mnie. Cieszę się, że wróciłam. Mam sporo do nadrobienia, chciałabym zajrzeć i zostawić ślad u wszystkich, których blogi cenię i o których myślałam podczas leniwych, sierpniowych wieczorów. Co jadłam latem, będzie można lada chwila obejrzeć w galerii na facebooku. Co jadłam dzisiaj możecie zobaczyć teraz. Zapraszam Was na prostą tartę o smaku letnich pomidorów, których jest całe mnóstwo na straganach. Ich sok w połączeniu z gęstym octem balsamicznym i dobrą oliwą aż się prosi by maczać w nim kawałki francuskiego ciasta. No i bazylia. Prosto, klasycznie. Niezawodnie.



Tarta z pomidorami, bazylią i octem balsamicznym

2 op. ciasta francuskiego (rozmrozić)
1 kg pomidorów (najlepiej mieszanych, użyłam malinowych, limy i koktajlowych)
250-300 g sera solankowego (użyłam fety)
100 g śmietany
3 jajka
2 ząbki czosnku
sól i pieprz
pęczek świeżej bazyli
po dwie łyżki dobrej oliwy i octu balsamicznego (użyłam truflowego)

Na dużej blasze do pieczenia rozkładamy płaty ciasta (można zrobić dwie tarty lub jedną, bardzo dużą), brzegi zawijamy do środka, ciasto nakłuwamy widelcem. Podpiekamy kilka minut (ok 5-7 min.) w 210 st. C. Śmietanę mieszamy z jajkami, odrobiną soli, pieprzem i drobno posiekanym czosnkiem. Wylewamy na podpieczony spód. Duże pomidory kroimy w dość grube plastry, malutkie przepoławiamy. Układamy na cieście. Ser kruszymy i rozkładamy na pomidorach, połowę bazylii siekamy i posypujemy pomidory. Całość skrapiamy oliwą i octem. Pieczemy ok 20-25 minut (odrobiną mieszanki jajek ze śmietaną można wcześniej posmarować brzegi by ładnie się zrumieniły). Podajemy ciepłą lub zimną tartę z octem balsamicznym i listkami bazylii. Smacznego!:)

11 June, 2011

Nowa energia i właściwie lato



Nie jestem uczniem już od dawna. Ale mimo to czuję, że idą wakacje. Nawet jeśli nie wiążą się one z urlopem, wczasami pod palmami (to i tak nie dla mnie, wolę poznawać ludzi, architekturę, kulturę i rzecz jasna kuchnię danego miejsca niż leżeć plackiem na plaży). Nawet jeśli upalny czerwiec spędzam w mieście. Ale czuć lato. Na straganach, wśród kolorowych warzyw i owoców. Na ulicach, w barwnych zwiewnych sukienkach, ciemnych okularach. W powietrzu, jakie wpada wieczorem przez otwarte okno. W ciepłym wietrze, w nagłej burzy.

Należę do tych osób, które wolą lato od zimy. Zdarza mi się narzekać, że jest za gorąco. Ale jeśli mam wybierać między wieczorem w ogrodzie, z chłodnym imbirowym piwem i bosymi nogami, a wieczorem pod kocem z kolejną przydługą książką, to mimo, iż uwielbiam czytać wybieram ogród i bose stopy. Jeśli mam wybierać między kolejną zupą z selera, owocami z mrożonki i brakiem pomidorów, a tartą ze świeżą cukinią i młodym czosnkiem, wybieram tartę. O, właśnie taką:


To kolejna tarta z ciasta francuskiego (myślę, że uzależniłam się od niego), które teraz, w ciepłej porze, będzie u mnie dość często. Już pisałam o jego uniwersalności. Na ogół robię tarty z masą jajeczno-śmietanową. Tym razem jest lżej, ale z serem i ostrą pastą z papryki. Wyszła naprawdę pysznie i jeśli tak jak ja lubicie gdy warzywa zachowują smak i chrupkość, ta tarta także Wam będzie smakować. No i jest taka łatwa i szybka...:)


Tarta z cukinią, młodym czosnkiem i owczym serem

opakowanie gotowego ciasta francuskiego
1 dłuższa cukinia (lub 2 mniejsze)
120 g owczego sera (lub innego dowolnego, mozzarelli, koziego lub zwykłego białego)
2 łyżki dowolnej ostrej pasty paprykowej (użyłam Ajvaru)
2-3 duże ząbki młodego czosnku
pół pęczka szczypioru
sól
Cukinię dokładnie myjemy (nie obieramy!) i kroimy na plasterki grubości ok 0,5 cm. Układamy w naczyniu i solimy, dzięki temu puści wodę i nieco zmięknie. Odsączamy. 

Piekarnik rozgrzewamy do 190 st. C. Ciasto francuskie umieszczamy w formie (użyłam okrągłej, obcięte ciasto przykleiłam do boków tarty. Spód smarujemy pastą paprykową. Układamy na tarcie krążki cukinii, tak by lekko nachodziły na siebie. Czosnek obieramy i kroimy w cienkie plasterki, układamy na cukinii. Na wierzch rozrzucamy odrywany po kawałku ser. Pieczemy tartę ok 20-25 minut.

Gotową tartę posypujemy posiekanym szczypiorkiem. Można podać ją dodatkowo z pastą paprykową. Smacznego!




17 May, 2011

prosto, prościej, jeszcze prościej


Wciąż jeszcze mało osób je szparagi w naszym kraju. I choć mamy wiele szparagowych upraw, większość idzie na eksport. Dlaczego boimy się szparagów? Nie wiemy jak je przyrządzać? Nie potrafimy wybrać świeżych, jędrnych sztuk? Na Durszlaku znalazłam akcję Sezon na szparagi. Wiem, że było ich więcej. Cieszy mnie to. Bo szparagi są pyszne. A ich przyrządzanie? Nic prostszego. Ja mam pewnie przyzwyczajenia i czasem trudno z nich rezygnuję. Podobnie jak bób, jem szparagi ugotowane w słonej wodzie z masłem. Ale jeśli kilka zostanie można zrobić szybką tartę [przyznaję, nie zdarzyło mi się jeszcze robić tarty, która nie była szybka;)].

Jeśli zaglądacie do mnie, to wiecie, że ubóstwiam gotowe ciasto francuskie. Tak jest i tym razem. Nie da się prościej. I szybciej. Smacznego!


Tarta z pomidorem, szparagami i octem bazyliowym 
Składniki:
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • mały kubek jogurtu naturalnego
  • 2 jajka
  • kilkanaście zielonych szparagów (podgotowanych wcześniej al dente w wodzie lub na parze)
  • pomidor
  • 2 łyżeczki octu balsamicznego aromatyzowanego bazylią (można użyć zwykłego wymieszanego z posiekaną bazylią, świeżą lub suszoną)
  • 2 łyżki tartego Parmezanu(można go pominąć, wtedy polecam zamiast jogurtu śmietanę)
  • sól i pieprz
Jajka roztrzepujemy w miseczce z jogurtem, solą i pieprzem. Pomidora kroimy w plastry. Ciasto francuskie rozkładamy na blasze, brzegi zawijamy do środka (ja podzieliłam ciasto na trzy mniejsze tarty). Na spód wylewamy jajka z jogurtem, układamy plastry pomidora i szparagi. Wierzch skrapiamy octem i posypujemy odrobiną sera. Pieczemy ok 25 minut. Tarta smakuje również na zimno.


Przepis dołączam do akcji Sezon na szparagi



06 May, 2011

Jest maj i są...grzyby?


Ze słoika. Ale to nic. Musiały być grzyby. To w końcu las. Ptaki nie mają przerw w swych trelach. Nie ma jeszcze konwalii (codziennie do nich zaglądam), ale są niezapominajki. Zrywane w prezencie przez małe rączki. Pogoda w końcu się poprawia, przez kilka dni wiało i padało (nawet śnieg, przez pomyłkę;)). A dzisiaj świeci słońce. Jemy tartę grzybową z octem balsamicznym. Obserwujemy ptaki. Jest spokojnie.



Tarta grzybowo-porowa z octem balsamicznym
Składniki:
  • 500 g mieszanych grzybów z zalewy solnej (odsączonych)
  • jasna część z 1 pora
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • 2 łyżki masła
  • 2 jajka
  • 150 g śmietany 18%
  • sól i pieprz 
  • ocet balsamiczny
Na patelni rozgrzewamy masło, wrzucamy grzyby. Doprawiamy solą i pieprzem (porządnie). Smażymy, aż lekko się zrumienią i odparuje cała woda, jaka jeszcze została. Ściągamy grzyby, nie myjemy patelni, rozgrzewamy na niej drugą łyżkę masła. Pora kroimy w półplasterki. Podsmażamy przez ok 5 minut, dodajemy do grzybów, mieszamy wszystko z odrobiną octu.

Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C. Ciasto francuskie rozkładamy na dużej, prostokątnej blasze, zawijamy brzegi, spód nakłuwamy widelcem. Wstawiamy do piekarnika na 5 min. Wyciągamy, układamy na cieście mieszankę grzybowo-porową. Jajka rozbełtujemy ze śmietaną, solimy i pieprzymy. Zalewamy grzyby, wierzch skrapiamy łyżką octu. Tartę pieczemy ok 15-20 minut. Smacznego!

28 February, 2011

dzień bez mrozu i szkoda czasu na obiad


Lepiej pójść na spacer. Długi spacer. Słoneczne dni bez temperatury poniżej zera to powód do radości, gdy ktoś tak, jak ja, ma kłopot z ubieraniem dziecka na cebulkę, opatuleniem go w ciepłe kurtki i szaliki. Znak, że wiosna tuż tuż. Na wyciągnięcie dłoni, jak marzec, który uśmiechnie się do nas już jutro i powie "cześć". A z wiosną idą zmiany. Wierzę, że na lepsze. Życzę Wam także tylko pozytywnych zmian. I zapraszam na tartę.


Tarta z tuńczykiem, oliwkami i peperoni 

Składniki:
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • puszka tuńczyka w kawałkach w sosie własnym
  • pół filiżanki oliwek (można przekroić na pół)
  • 200 g sera z solanki (feta, bałkański)
  • 250 ml jogurtu naturalnego
  • 2 jaja
  • ząbek czosnku
  • 1-2 małe papryczki peperoni (użyłam peperoni arrabbiata, bardzo ostrej, można użyć też chili, wg gustu)
  • pół filiżanki ulubionego żółtego sera, startego
  • 2 łyżki pasty pomidorowej, koncentratu lub ketchupu
  • świeże lub suszone oregano
  • słodka papryka w proszku
Ser z solanki rozgniatamy widelcem z jogurtem i przeciśniętym przez praskę czosnkiem, mieszamy z jajkami. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C. Ciasto francuskie rozkładamy na blasze, delikatnie nacinamy ok 1,5 cm od brzegów (nie przecinamy), zawijamy brzegi, spód nakłuwamy widelcem w wielu miejscach, smarujemy sosem pomidorowym i wstawiamy do piekarnika na ok 5-7 min. Wyciągamy i gdy lekko ostygnie wylewamy na spód masę serowo-jajeczną, na wierzchu układamy tuńczyka, oliwki i drobno pokrojone papryczki (można także dodać kapary lub kukurydzę). Całość posypujemy żółtym serem, oregano i papryką w proszku. Wstawiamy do piekarnika na 15-20 minut. Gotową tartę można podać z sosem. Ja zrobiłam sos czosnkowy, wystarczy wymieszać następujące składniki:
  • 130 ml jogurtu naturalnego 
  • 2 czubate łyżki majonezu
  • 2-3 ząbki czosnku (w zależności od wielkości), drobno posiekane lub przeciśnięte przez praskę
  • suszone oregano
  • sól
Smacznego!

18 February, 2011

wariacja na temat brandade


Biało. Znowu. O ile pierwszy śnieg wywołuje na mojej twarzy szeroki uśmiech, to dzisiaj rano jedynie klęłam. Mam już tej zimy powyżej uszu. Chcę wygrzać się na słońcu, a przed spacerem po prostu założyć balerinki i wyjść, zamiast wciskać na siebie kolejne warstwy swetrów (że nie wspomnę o Lu, którą również muszę zapatulić, potem załadować do wózka i spacerować z wiatrem i chłodem). I chcę jeść tylko warzywa. I owoce. Mam wrażenie, że gdy nadejdą ciepłe miesiące, będę jadła tylko surowe świeże jarzyny. Że nie będę nic smażyć, dusić i podpiekać. Albo w ogóle nic nie będę jadła, tylko wysiadywała w parku na ławce czytając ukochane książki i opalając nogi. Czasem zastanawiam się co ja w ogóle robię w tym kraju. Wiem, to nie brzmi zbyt patriotycznie, ale czemu nie mieszkam w Brazylii, Portugalii albo Hiszpanii, gdzie złą pogodę wynagradza chociaż dobre jedzenie, świeże owoce morza i morze samo w sobie...
No ale mieszkam w Polsce. I tęsknię za Wiosną. Kupuję kalarepkę, białą rzepkę i rybę. Robię zapiekankę troszkę podobną do brandade (ale w sumie tylko troszkę). Kremową, mocno warzywną, z towarzystwem chrupiącego boczniaka. Jedzenie na pocieszenie. W sam raz na złośliwość zimy.


Zapiekanka z rybą i warzywami z paluszkami z boczniaka
Składniki:
  • 1 duży ziemniak
  • 1 kalarepa z liśćmi
  • 1 biała rzepa
  • 300 g ryby (filet, np. z dorsza, oczyszczony z ości)
  • 1/4 szklanki oliwy
  • łyżka masła (najlepiej klarowanego)
  • szklanka kremówki
  • pół szklanki mleka
  • ząbek czosnku
  • sól morska i świeżo mielony pieprz
  • szczypta gałki
paluszki z boczniaka:
  • 250 g boczniaka (najlepiej duże kapelusze)
  • jajko
  • kilka łyżek bułki tartej
  • sól
 Ziemniak, kalarepkę i rzepę obieramy, kroimy w kostkę. Gotujemy w niewielkiej ilości wody z odrobiną soli, tak długo, aż woda wyparuje w znacznej części, wtedy zalewamy je mlekiem i śmietaną, dodajemy posiekany czosnek, sól i pieprz i dusimy do miękkości.. W tym czasie rozgrzewamy oliwę z masłem, wkładamy rybę i smażymy na małym ogniu, aż ryba będzie się rozpadać. Do warzyw dodajemy rybę oraz posiekane liście z kalarepki (kilka zostawiamy do posypania gotowego dania). Mieszamy i przekładamy do formy (ja zapiekałam w ceramicznych miseczkach), posypujemy wierzch odrobiną gałki, wkładamy do rozgrzanego piekarnika i zapiekamy ok 20 minut.

W tym czasie robimy paluszki z boczniaka: grzyby kroimy wzdłuż na paski grubości palca. Umieszczamy w dużej misce, zalewamy jajkiem roztrzepanym z solą, mieszamy (najlepiej dłonią, by dokładnie posmarować boczniaki jajkiem) i posypujemy bułką tartą, znów mieszamy by obtoczyć dokładnie paluszki. Smażymy na porządnie rozgrzanym tłuszczu, przewracając na drugą stronę, aż z obu będą brązowe i chrupiące. Podajemy do gotowej zapiekanki. Smacznego!



25 January, 2011

słodkie lenistwo. pomarańcza. tarta


Cenię sobie wygodę. Ceni ją każda zabiegana matka. I dlatego lubię ciasto francuskie. Za uniwersalność. Nie może się znudzić, ponieważ nadaje się do wypieków słodkich tak samo jak do wytrawnych. Nie wiem czy kiedykolwiek skuszę się na zrobienie ciasta francuskiego własnoręcznie. Kiedy można pójść do sklepu albo po prostu sięgnąć do zamrażarki po rulon gotowego ciasta, wszystko jest łatwe. Absolutna dowolność. Zero kłopotów, szybkie pieczenie. Dla mnie ma to duże znaczenie. Staram się zawsze mieć je w domu. Na wypadek niespodziewanych gości. Totalnego braku czasu. Lub zwyczajnego ataku lenistwa:) A dzisiaj znów tarta. Tym razem na słodko. Bez mieszania, ucierania, ugniatania. Niemal bez zmywania. Można chcieć więcej?


Tarta pomarańczowo-kokosowa
Składniki:
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • 100 g jogurtu naturalnego
  • 1-2 pomarańcze (ważne, by były słodkie, nawet kwaśne, ale w żadnym wypadku gorzkie)
  • 3 łyżki cukru
  • 3 pełne łyżki cukru pudru
  • wiórki kokosowe (wg uznania, użyłam ok 50 g)
  • żółtko
Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C. Rozkładamy na blasze ciasto, zawijamy brzegi (ja zrobiłam 2 mniejsze tarty, ale można zrobić jedną dużą), spód nakłuwamy w wielu miejscach widelcem i podpiekamy przez ok 10 minut. Studzimy. Ścieramy skórkę z 1 pomarańczy, odcinamy końce (jeśli będzie w nich miąższ wyciskamy sok), obieramy dokładnie nożem. Kroimy pomarańcze w plastry i zasypujemy na min 15 min cukrem. Jogurt mieszamy ze skórką (1 pełna łyżka) i sokiem z pomarańczy (2 łyżki) oraz cukrem pudrem, dokładnie mieszamy. Spód ostudzonego ciasta posypujemy połową wiórków kokosowych, układamy plastry pomarańczy, jogurt rozlewamy między plastrami. Całość posypujemy resztą wiórków, brzegi tarty smarujemy żółtkiem. Pieczemy tartę przez ok 20-30 minut (aż zrumienią się brzegi). Studzimy i zajadamy się:) Smacznego.



20 January, 2011

Cebulove story


Są takie dni, kiedy leniwie i bez pośpiechu można przyrządzić pracochłonny obiad. Zaprosić przyjaciół i popisać się czymś wykwintnym. Zaplanować to z góry, poszukać w sklepach odpowiednich składników. Ale to nie dla mnie. Owszem, lubię gotować i kuchnia jest "moim" miejscem w domu. Ale wolę dania, które można przyrządzić szybko z bardzo dobrym efektem. Staram się w domu mieć zawsze ciasto francuskie. Nie do deserów, a do tart, które ostatnio bardzo polubiłam. Właśnie za ekspresowe tempo ich przygotowania. I za to, że nie ograniczają. Można je zrobić ze wszystkiego. I ciężko je "zepsuć":)

W którymś z numerów "Kuchni" znalazłam przepis na tartę cebulową. W pierwszym momencie zupełnie go zignorowałam. Cebula? Też mi coś. A jednak. I to w połączeniu z bryndzą i tymiankiem. Brzmi smakowicie? Bo takie jest. Tarta zniknęła z talerzy równie jak szybko jak powstała. I dlatego ją polecam.


Tarta cebulowa
Składniki:
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • po jednej sporej cebuli cukrowej i czerwonej
  • 2 ząbki czosnku (użyłam jednego, a do smażenia użyłam oliwy aromatyzowanej czosnkiem)
  • 1 por (jasna część)
  • 120 g bryndzy
  • 2 łyżki śmietany
  • tymianek
  • sól i pieprz
  • oliwa
Cebule obieramy i kroimy w półtalarki. Pora kroimy w krążki.Na patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy cebule i pora. Czosnek ścieramy na tarce, dodajemy do cebuli, wszystko chwilkę dusimy, by cebula delikatnie zmiękła, doprawiamy solą (delikatnie, bryndza jest dość słona) pieprzem i tymiankiem. Formę do tary wykładamy ciastem, brzegi powinny być nieco grubsze. Ser ucieramy ze śmietaną, powstałą masą smarujemy ciasto i układamy na tym cebulową mieszankę. Pieczemy w 200 st.C. ok 15-20 minut (do zrumienienia ciasta). Tarta dobrze smakuje także na zimno. Smacznego cebulowego:)



05 January, 2011

Zielono mi...


Musiało byc zielono. Od wczoraj myślę intensywnie o wiośnie i lecie. O wszystkich tych roślinach, które można jeśc na surowo, prosto z łąki, o ziołach, szczawiu, szpinaku. O aromatycznych sałatkach z liści rzodkiewki. Albo z pokrzywy. Nie mogę doczekac się pikników. Można ze sobą zabrac kocyk, kosz z jedzeniem i psa. Można mrużyc oczy do słońca i chrupac zielone jabłka. Można nawet zatęsknic za zimą, tak jak ja wczoraj tęskniłam za zielenią. Miałam zielone sny. Dziś na obiad musiało byc zielono.



Tarta brokułowa ze szpinakiem i zieloną papryką
zwana przeze mnie Tartą Zieloną:)

Składniki:
  • opakowanie (płat) ciasta francuskiego (używam ciasta z krótką datą ważności, które przechowuje się w lodówce)
  • 1 brokuł
  • pół zielonej papryki
  • 250 g mrożonego szpinaku
  • 3 łyżki śmietany
  • jajo
  • 2-3 ząbki czosnku
  • garśc startego sera żółtego
  • sól i pieprz
Piekarnik rozgrzewamy do 200 st.C. Szpinak (ja używam mrożonego szpinaku na wagę, w "brykiecie") wkładamy do garnuszka, ogrzewamy na małym ogniu, aż się rozmrozi i odparuje woda. Zostawiamy do ostygnięcia. Brokuł dokładnie myjemy, dzielimy na różyczki (większe dodatkowo kroiłam w plastry) i blanszujemy ok 5 minut.Po odcedzeniu natychmiast przelewamy zimną wodą. Odstawiamy na sitku by woda wyciekła. Paprykę myjemy i kroimy w cienkie paski. W miseczce mieszamy dokładnie śmietanę z jajkiem. Wlewamy do szpinaku, doprawiamy solą i pieprzem (porządnie) oraz zmiażdżonym czosnkiem. Mieszamy. Rozkładamy ciasto na blasze, brzegi delikatnie zawijamy do środka (ok 0,5 cm). Na cieście układamy brokuły i paprykę, zapiekamy przez 10 minut. Wyciągamy ciasto, polewamy śmietanowo-szpinakowym sosem i posypujemy wierzch serem. Dopiekamy jeszcze ok 15-20 minut. Tartę można podawac na ciepło i na zimno, z dodatkiem świeżego ogórka. Smacznego!

08 November, 2010

Na naleśniki ochota przychodzi niespodziewanie

Naleśniki to chyba ulubione danie mojego dzieciństwa. Uwielbiam je w najprostszej wersji: na słodko, z dżemem truskawkowym. Do tego kubek kakao i jestem w niebie. Nie ruszałam ich w innej postaci. Chyba, że z nutellą:) Teraz robię je równie często, ale w różnych wersjach. Nie tylko na słodko. Warzywa w naleśniku z sosem (czosnkowym!) to bardzo częste danie w naszym domu. Lubię je ze szpinakiem. Lubię z serem. Z sojowym farszem. Lubię robić z nich przeróżne krokiety. Tym razem zrobiłam z nich zapiekankę.  Prostą i szybką.


Zapiekanka naleśnikowa z sosem pomidorowym
Składniki:
Ciasto:
  • 0,5 l mleka
  • jajko
  • mąka (nie określę ilości, zawsze robię ciasto naleśnikowe na oko, dodając po trochę i sprawdzając konsystencję, moje ciasto jest dość rzadkie ale puszyste)
  • sól
  • "kapka" oleju
  • pół pęczka szczypiorku lub pietruszki (mogą być inne dowolne zioła)
Farsz:
  • pół średniej wielkości cukinii lub jedna niewielka
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • sól i pieprz oraz szczypta ziołowego pieprzu
  • łyżka oliwy
Sos pomidorowy:
  • puszka pomidorów (najlepiej krojonych)
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki cukru
  • sól i pieprz
  • pół pęczka szczypiorku
  • pół pęczka bazylii
Ponad to:
  • pozostała połówka cukinii lub jedna mała
  • 1 żółtko (lub całe jajo)
  • ser żółty do posypania
Przygotowujemy ciasto naleśnikowe (ja nie wyciągam nawet miksera, robię to ubijaczką): ubijamy jajko z mlekiem, dodajemy sól i po trochę mąki energicznie mieszając ciasto, gdy gęstość będzie dobra dodajemy olej i zioła, delikatnie mieszamy i smażymy na mocno rozgrzanej patelni posmarowanej równomiernie olejem (tylko raz smaruję patelnię, następne smażę już bez tłuszczu). Powinno być ok 12 naleśników. Pół cukinii kroimy w cienkie plastry, solimy i odstawiamy na 10 minut. Robimy farsz: pozostałą cukinię i obraną cebulę kroimy w drobną kostkę. Na łyżce oliwy smażymy cebulę, gdy się zeszkli dodajemy cukinię i smażymy 5 minut. Doprawiamy i nakładamy po trochę na każdy naleśnik. Zawijamy w trójkąty i wykładamy dno formy do zapiekanek (wcześniej ją natłuściłam). Okładamy wierzch plastrami cukinii i kładziemy drugą warstwę naleśników. Wierzch smarujemy rozmąconym jajkiem, posypujemy serem i zapiekamy w 200 st. C ok 20-25 minut. W tym czasie robimy sos: Pomidory przelewamy do rondelka, gdy się zagotują dodajemy cukier, sól, pieprz oraz obrany i wyciśnięty czosnek, gotujemy ok 15-20 minut często mieszając. Do gotowego sosu dodajemy zioła. Polewamy nim zapiekankę wyłożoną w porcjach na talerze. Smacznego!