Showing posts with label ryby. Show all posts
Showing posts with label ryby. Show all posts

27 September, 2012

JAJKO W NIEBIE, BÓB NA ZIEMI :)


Tytuł posta może, a nawet powinien wydać się Wam dziwny. Spieszę wyjaśnić, że jest to osobliwa wersja modlitwy autorstwa mojej kuzynki, z lat gdy była jeszcze bardzo małym dzieckiem. Te słowa przypominają mi się zawsze gdy patrzę na woreczek bobu. Próbowałam w tym roku posiać bób na działce. Nic z tego nie wyszło (na pocieszenie obrodziła fasolka). Przez lato musieliśmy zadowolić się kupnym. Ten sezonowy jest najlepszy. Zjadałam go po prostu z masłem i solą.

Ale kiedy kilka dni temu mąż przyniósł woreczek do domu, nie pogardziłam nim (bobem rzecz jasna;)). Do pasty, którą zrobiłam można użyć mrożonego lub z puszki. Łatwo można zrobić jej wegetariańską wersję, zastępując rybę wędzonym tofu lub zwyczajnie ją pomijając, dodając za to więcej limonki i pomidorów dla zaostrzenia smaku.


Pasta z bobu z łososiem i limonką

ok 250 g bobu
ok 100 g filetu wędzonego łososia (z powodzeniem można użyć innej ryby)
3-4 połówki suszonych pomidorów z oliwy
2-3 łyżki oliwy + 1 z pomidorów
sok z połowy limonki
1/4 łyżeczki wędzonej papryki w proszku
sól morska i grubo mielony pieprz do smaku

Bób gotujemy aż zmięknie, ale uważamy by go nie rozgotować. Odcedzamy i od razu płuczemy zimną wodą, dzięki temu zachowa żywy zielony kolor. Łuskamy i przekładamy ziarenka do miski. Pomidory drobno kroimy, rozdrabniamy rybę, wszystkie składniki łączymy i ugniatamy widelcem. Lubię gdy w paście wyczuwalne są kawałki bobu. Gotową pastę chłodzimy w lodówce. Najlepiej smakuje na żytniej bagietce. Smacznego!


28 February, 2011

dzień bez mrozu i szkoda czasu na obiad


Lepiej pójść na spacer. Długi spacer. Słoneczne dni bez temperatury poniżej zera to powód do radości, gdy ktoś tak, jak ja, ma kłopot z ubieraniem dziecka na cebulkę, opatuleniem go w ciepłe kurtki i szaliki. Znak, że wiosna tuż tuż. Na wyciągnięcie dłoni, jak marzec, który uśmiechnie się do nas już jutro i powie "cześć". A z wiosną idą zmiany. Wierzę, że na lepsze. Życzę Wam także tylko pozytywnych zmian. I zapraszam na tartę.


Tarta z tuńczykiem, oliwkami i peperoni 

Składniki:
  • opakowanie ciasta francuskiego
  • puszka tuńczyka w kawałkach w sosie własnym
  • pół filiżanki oliwek (można przekroić na pół)
  • 200 g sera z solanki (feta, bałkański)
  • 250 ml jogurtu naturalnego
  • 2 jaja
  • ząbek czosnku
  • 1-2 małe papryczki peperoni (użyłam peperoni arrabbiata, bardzo ostrej, można użyć też chili, wg gustu)
  • pół filiżanki ulubionego żółtego sera, startego
  • 2 łyżki pasty pomidorowej, koncentratu lub ketchupu
  • świeże lub suszone oregano
  • słodka papryka w proszku
Ser z solanki rozgniatamy widelcem z jogurtem i przeciśniętym przez praskę czosnkiem, mieszamy z jajkami. Piekarnik rozgrzewamy do 200 st. C. Ciasto francuskie rozkładamy na blasze, delikatnie nacinamy ok 1,5 cm od brzegów (nie przecinamy), zawijamy brzegi, spód nakłuwamy widelcem w wielu miejscach, smarujemy sosem pomidorowym i wstawiamy do piekarnika na ok 5-7 min. Wyciągamy i gdy lekko ostygnie wylewamy na spód masę serowo-jajeczną, na wierzchu układamy tuńczyka, oliwki i drobno pokrojone papryczki (można także dodać kapary lub kukurydzę). Całość posypujemy żółtym serem, oregano i papryką w proszku. Wstawiamy do piekarnika na 15-20 minut. Gotową tartę można podać z sosem. Ja zrobiłam sos czosnkowy, wystarczy wymieszać następujące składniki:
  • 130 ml jogurtu naturalnego 
  • 2 czubate łyżki majonezu
  • 2-3 ząbki czosnku (w zależności od wielkości), drobno posiekane lub przeciśnięte przez praskę
  • suszone oregano
  • sól
Smacznego!

18 February, 2011

wariacja na temat brandade


Biało. Znowu. O ile pierwszy śnieg wywołuje na mojej twarzy szeroki uśmiech, to dzisiaj rano jedynie klęłam. Mam już tej zimy powyżej uszu. Chcę wygrzać się na słońcu, a przed spacerem po prostu założyć balerinki i wyjść, zamiast wciskać na siebie kolejne warstwy swetrów (że nie wspomnę o Lu, którą również muszę zapatulić, potem załadować do wózka i spacerować z wiatrem i chłodem). I chcę jeść tylko warzywa. I owoce. Mam wrażenie, że gdy nadejdą ciepłe miesiące, będę jadła tylko surowe świeże jarzyny. Że nie będę nic smażyć, dusić i podpiekać. Albo w ogóle nic nie będę jadła, tylko wysiadywała w parku na ławce czytając ukochane książki i opalając nogi. Czasem zastanawiam się co ja w ogóle robię w tym kraju. Wiem, to nie brzmi zbyt patriotycznie, ale czemu nie mieszkam w Brazylii, Portugalii albo Hiszpanii, gdzie złą pogodę wynagradza chociaż dobre jedzenie, świeże owoce morza i morze samo w sobie...
No ale mieszkam w Polsce. I tęsknię za Wiosną. Kupuję kalarepkę, białą rzepkę i rybę. Robię zapiekankę troszkę podobną do brandade (ale w sumie tylko troszkę). Kremową, mocno warzywną, z towarzystwem chrupiącego boczniaka. Jedzenie na pocieszenie. W sam raz na złośliwość zimy.


Zapiekanka z rybą i warzywami z paluszkami z boczniaka
Składniki:
  • 1 duży ziemniak
  • 1 kalarepa z liśćmi
  • 1 biała rzepa
  • 300 g ryby (filet, np. z dorsza, oczyszczony z ości)
  • 1/4 szklanki oliwy
  • łyżka masła (najlepiej klarowanego)
  • szklanka kremówki
  • pół szklanki mleka
  • ząbek czosnku
  • sól morska i świeżo mielony pieprz
  • szczypta gałki
paluszki z boczniaka:
  • 250 g boczniaka (najlepiej duże kapelusze)
  • jajko
  • kilka łyżek bułki tartej
  • sól
 Ziemniak, kalarepkę i rzepę obieramy, kroimy w kostkę. Gotujemy w niewielkiej ilości wody z odrobiną soli, tak długo, aż woda wyparuje w znacznej części, wtedy zalewamy je mlekiem i śmietaną, dodajemy posiekany czosnek, sól i pieprz i dusimy do miękkości.. W tym czasie rozgrzewamy oliwę z masłem, wkładamy rybę i smażymy na małym ogniu, aż ryba będzie się rozpadać. Do warzyw dodajemy rybę oraz posiekane liście z kalarepki (kilka zostawiamy do posypania gotowego dania). Mieszamy i przekładamy do formy (ja zapiekałam w ceramicznych miseczkach), posypujemy wierzch odrobiną gałki, wkładamy do rozgrzanego piekarnika i zapiekamy ok 20 minut.

W tym czasie robimy paluszki z boczniaka: grzyby kroimy wzdłuż na paski grubości palca. Umieszczamy w dużej misce, zalewamy jajkiem roztrzepanym z solą, mieszamy (najlepiej dłonią, by dokładnie posmarować boczniaki jajkiem) i posypujemy bułką tartą, znów mieszamy by obtoczyć dokładnie paluszki. Smażymy na porządnie rozgrzanym tłuszczu, przewracając na drugą stronę, aż z obu będą brązowe i chrupiące. Podajemy do gotowej zapiekanki. Smacznego!



11 January, 2011

krewetkowa niesprawiedliwość i substytuty. makaron


Jestem uczulona na krewetki. Nie od zawsze. I nie wiem czy się z tego cieszyć czy nie. Z jednej strony przynajmniej w życiu ich już pojadłam. Z drugiej, pozostaje tęsknota nie do zaspokojenia:) Alergia uaktywniła się kilka lat temu i była dla mnie wielkim zaskoczeniem (nie jestem uczulona NA NIC i nigdy nie byłam). Od tamtej pory zawsze gdy nachodzi mnie ochota na krewetki, muszę kombinować, by o nich zapomnieć. Tak było dzisiaj. Przemożna chęć na makaron z krewetkami. I z jakąś zieleniną. A w planie były kotlety z tuńczyka. Zwykłego tuńczyka z puszki. Zrezygnowałam z kotletów. Zrezygnowałam z krewetek. Pozostałam przy makaronie i tuńczyku. I zieleninie:) Pesto z roszponki? Czemu nie. Spaghetti wyszło. Smak pesto był (miłym!) zaskoczeniem. Coś słonego (tuńczyk), coś ostrego (chili) i coś łagodnego (roszponka). Dobrze to sobie wykombinowałam:) W pierwszej kolejności pesto. Bez przypraw, naturalne i orzeźwiające:


Pesto z roszponki i słonecznika
Składniki:
  • 100 g nasion słonecznika łuskanych
  • 50 g roszponki
  • kilka łyżek oliwy lub oleju słonecznikowego (zimnotłoczony)
  • 2 łyżki soku z cytryny
Roszponkę umyć i osuszyć. Przejrzeć słonecznik, wyjąć ewentualne łuski. Wszystkie składniki dokładnie zmiksować. Gotową pastę przełożyć do wyparzonego słoiczka. Przechowywać w lodówce.


Spaghetti z pesto z roszponki i tuńczykiem
Składniki:
  • 150 g makaronu spaghetti 
  • 3 łyżki pesto z przepisu powyżej
  • 50 g świeżej roszponki
  • 180-200 g odsączonego tuńczyka (w kawałkach, w sosie własnym)
  • 1-2 papryczki chili (wg upodobań)
Makaron ugotować wg przepisu na opakowaniu (powinien być al dente) w osolonej wodzie. Odcedzić, przelać szybko chłodną wodą i pozostawić na sicie by odciekł. Papryczkę przekroić wzdłuż i oddzielić od pestek. Pokroić w paseczki. Makaron wymieszać z pesto, chili i tuńczykiem oraz częścią roszponki. Podawać posypane pozostałą roszponką. Smacznego.

08 January, 2011

czy Chopinowi nie jest zimno?


Mróz. Szczypie w nosy, płatki śniegu po podróży rozpływają się na czapkach. Nie wiem czy to dobry dzień na spacer po parku. Może odrobinę za chłodny. Lu w wózku opatulona kocem siłuje się z rękawiczkami. Jaś biega jak szalony robiąc ślady w czystym śniegu. Przed Chopinem zatrzymuje się z respektem, pyta kto to. Chopin przyjaźnie patrzy na dzieci. Chcą koniecznie mieć z nim zdjęcie. "I on tu tak cały czas siedzi? I nie jest mu zimno?". Pewnie zjadłby zupy.




Uwielbiam zupy. To chyba najbardziej uniwersalne danie. I można ją zrobic ze wszystkiego, niekoniecznie nawet wychodząc na zakupy. Taka na przykład zupa Nic. Mleko, jajka. Coś co każdy w domu ma. Mama nauczyła mnie by w domu zawsze było chociaż jedno jajko. Z jajka zawsze się coś wykombinuje. Ale dzisiaj niepotrzebne mi jajko. Potrzebne mi owoce i pietruszka. I wędzona ryba. Powstaje zupa, którą kocham od pierwszej łyżki. I z czystym sumieniem polecam. Ta zupa ma właściwości pocieszające. Zwłaszcza w tak chłodne dni jak ten.


Krem z pietruszki, gruszki i jabłka z wędzoną rybą

Składniki:
  • 3-4 łyżki oliwy
  • 1 mała cebula (w oryginale 2 szalotki)
  • 3 małe pietruszki
  • 1 ziemniak
  • 1 gruszka
  • 1/2 jabłka
  • 2 szklanki wody
  • sól i pieprz
  • 1 łyżeczka gałki muszkatołowej (dałam pół)
  • 1 szklanka śmietany
  • 1 szklanka mleka odtłuszczonego (ja dałam pełne, w naszym domu nie ma innego:))
  • 1 pęczek pietruszki lub lubczyku (pominęłam)
  • 200 g wędzonego trewala (użyłam dorsza)
Cebulę siekamy, podsmażamy na oliwie. Warzywa i owoce obieramy, kroimy w kostkę, dorzucamy do cebuli. Zalewamy wodą, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy ok 20 minut, aż składniki zmiękną. Miksujemy na gładką masę, doprawiamy solą, pieprzem i gałką. Wlewamy śmietanę i mleko (oraz posiekane zioła jeśli dajemy), ponownie zagotowujemy. Gotową zupę rozlewamy do miseczek i układamy na wierzchu kilka kawałeczków ryby. Smacznego!



04 January, 2011

Makrela raz jeszcze


Lubię zimowe spacery. Wtedy całe miasto jakby zwalnia (nie tylko ze względu na fatalne warunki drogowe). Zmrożone ulice, chodniki, ławki. Zamarznięta fosa. A na niej kaczki. Ufnie wspinają się na chodnik i wyczekująco przyglądają przechodniom w nadziei na kawałek chleba. Drobny śnieżek na czapkach dzieci. Rumiane policzki, skostniałe dłonie. Cała ta magia potrafi trwac nadal już w zaciszu domu. Pod warunkiem, że rozgrzejemy się herbatą. To naturalna kolej spraw. Tak powinno byc. I powinno byc coś dobrego na podwieczorek. Coś o smaku z dzieciństwa. Coś, co zna każdy więc z każdym możemy to dzielic. Mi znów przyszła ochota na pastę z makreli. Ale nieco inną niż ta, którą pokazywałam tu ostatnio. Ta jest podobna do pasty Jamiego Olivera. Z chrzanem i cytryną, ale bez pietruszki. A do niej koniecznie chrupkie pieczywo i marynowane cebulki. Mnie takie połączenie smakuje fantastycznie, więc i Wam polecam.


Pasta z makreli z chrzanem i cytryną
Składniki:
  • wędzona makrela o wadze ok 300 g
  • mała cebula lub jasna częśc z pęczka szczypioru 
  • sok z połowy cytryny
  • łyżka chrzanu śmietankowego
  • 2 pełne łyżki jogurtu greckiego lub śmietany (można zastąpic serkiem topionym, pasta jest wtedy bardziej zwarta, niektórzy dają też majonez lub margarynę, chodzi o to by czymś "upaścic" rybkę:)
  • świeżo mielony pieprz
  • sól (jeśli używamy majonezu można ją pominąc)
  • cebulki marynowane
  • ulubione pieczywo
Makrelę "otwieramy", wyciągamy kręgosłup, mięso płatami oddzielamy od skóry i dokładnie rozdrabniamy w palcach, by wyciągnąc małe ości. Umieszczamy w misce, dodajemy sok z cytryny, chrzan i jogurt. Widelcem łączymy składniki, dodajemy posiekaną cebulę, pieprz i sól, mieszamy pastę. Smarujemy nią pieczywo i układamy na wierzchu cebulki marynowane. Pastę najlepiej jednak potrzymac troszkę w lodówce, by była bardziej zwarta, a smaki się połączyły. Smacznego.


28 December, 2010

Kolejne szybkie curry dla leniuchów


Czyli dla mnie. Jestem leniuchem. Lubię gotowac, ale są dni, kiedy obieranie, krojenie, długie gotowanie to ostatnie czynności na jakie mam ochotę. Wolę siedziec pod kocem z miską gorącej potrawki i patrzec na choinkę, póki nie pospadały z niej wszystkie igły.Popatrzec bezmyślnie na puste programy dla kobiet, które nie wiedzą jak sprzątac, albo w co się ubrac. Tak po prostu pomarnowac trochę czasu. Szkoda mi go dziś na stanie w kuchni. Szybkie curry z rybą to coś dla mnie.


Ekspresowe curry z rybą
Składniki:
  • ok 250-300 g filetów z ryby bez ości i skóry (np. dorsza, użyłam mrożonych)
  • 400 ml mleka kokosowego w puszce
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • kawałek imbiru odpowiadający wielkością ząbkowi czosnku
  • 2 większe pomidory umyte i pokrojone w dużą kostkę (mogą byc z puszki, o tej porze to nawet lepiej)
  • 2 łyżki czerwonej pasty curry
  • łyżka sosu sojowego (lub rybnego)
  • łyżka oleju roślinnego
  • po pół łyżeczki nasion kuminu i czarnuszki
  • pęczek świeżej kolendry 
  • świeżo wyciśnięty sok z limonki (może byc cytrynowy) 

    • szklanka brązowego ryżu naturalnego (może byc też biały jeśli chcemy, by było naprawdę szybko)
    • 2 łyżeczki kurkumy
    • łyżeczka czerwonej pasty curry
    • płaska łyżeczka soli
    Zaczynamy od wstawienia ryżu: wsypujemy do garnka zalewamy ok 3 szklankami wody (biały ryż wymaga mniej wody, brązowy gotuje się dłużej), dodajemy kurkumę, curry i sól, mieszamy i wstawiamy do gotowania, potrwa to ok 30 minut, w tym czasie przygotujemy curry:

    Rybę kroimy na kawałki, nie za małe, żeby się nie rozpadła podczas duszenia. Cebulę, czosnek i imbir obieramy, cebulę kroimy w piórka, czosnek i imbir drobno siekamy lub ścieramy na tarce. Na dużej patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy kumin i czarnuszkę oraz imbir. Po chwili dodajemy pastę curry, mieszamy ją na patelni i dolewamy sos sojowy. W powstałym sosie przez 5 minut obsmażamy cebulę i czosnek. Zalewamy mlekiem kokosowym, chwilę dusimy po czym dodajemy pomidory i rybę, zostawiamy pod przykryciem na maksymalnie 5-6 minut. Gotowe curry podajemy z ryżem, posypujemy obficie kolendrą i skrapiamy sokiem z limonki.

    11 November, 2010

    Kto nie lubi ryby?

    Są tacy. Nie rozumiem ich. Ale staram się zrozumieć. Dla mnie jednak ryba jest cudownym darem natury. Lubię je w każdej postaci. Pieczone, smażone, gotowane na parze. Uwielbiam śledzie, rybę po grecku i smażone ogony karpia. Ubóstwiam ponad wszystko morskie ryby. Ale mam wrażenie, że nie wszystkie są doceniane. Dzisiaj chyba niewiele osób ceni starą dobrą makrelę. Mało wykwintna? Być może, ale dla mnie to plus. Bo nic prostszego rozgnieść wędzoną rybkę z dodatkami i posmarować nią chleb. Świeży chleb. Pastę z makreli robię na kilka sposobów. Ten dzisiaj to sposób "maminy". Czyli kolejny smak z dzieciństwa.


    Pasta z wędzonej makreli:
    Składniki:
    • 1 nieduża makrela (ok 300-400g)
    • 1 kremowy serek topiony
    • mała cebula
    • kilka płatów pomidora z oliwy
    • szczypta słodkiej papryki
    • sól morska (niekoniecznie)
    • pieprz
    • natka pietruszki (może być suszona)
    Mięso makreli oddzielamy od skóry i kręgosłupa. Rozdrabniamy w miseczce widelcem z topionym serkiem. Cebulę obieramy i kroimy drobniutko, pomidory również kroimy. Dodajemy do pasty, doprawiamy papryką, pieprzem i mieszamy dokładnie z posiekaną natką. Jeśli pasta jest mało słona dosalamy. Wstawiamy na kilkanaście minut do lodówki, by smaki się przygryzły. Gotowe:)

    04 November, 2010

    Ryba w kropki i dedykacja dla Mamy

    Zdarza się, że czasem zjemy coś, co wspominamy przez całe życie. Tak było wiele lat temu, podczas wakacji nad jeziorem. Byłyśmy tam z mamą, ja i moja siostra, jako podlotki. Pewnego upalnego wieczora wybrałyśmy się wszystkie na kolację do smażalni ryb. Zamówiłyśmy pstrągi. Na ogół w takich miejscach dostaje się zbyt mocno wysmażone, suche, wręcz "papierowe" w smaku ryby. Ale wtedy dosłałyśmy coś doskonałego. Pstrąg świeży, usmażony delikatnie z klasycznymi dodatkami: masło, czosnek, cytryna. Rozpływał się w ustach. Nic nie mówiłyśmy, patrzyłyśmy na siebie z uśmiechami na twarzach i wręcz pochłaniałyśmy te cudowności, wraz z chrupiącą słonawą skórą i...ogonowymi płetwami (nasze małe zboczenie kulinarne). Tamtego pstrąga wspominamy do dzisiaj. Nigdy później nie trafiłyśmy już takiego. No, chyba, że w domu smażyła go Mama. Żałuję, że nie mogę poczęstować jej swoim dzisiejszym pstrągiem (bo mieszka za daleko). Ale obiecuję, że następnym razem właśnie takiego przygotuję jej na kolację.


    Pstrąg pieczony z czosnkiem i tymiankiem
    Składniki:
    • średniej wielkości pstrąg patroszony
    • masło
    • cytryna
    • czosnek 
    • tymianek
    • sól morska i pieprz
    Ryby* dokładnie myjemy pod bieżącą wodą, osuszamy papierowym ręcznikiem. Nacieramy je z wierzchu i od środka świeżo mieloną solą i pieprzem. Układamy na blasze lub w naczyniu żaroodpornym wyłożonym folią aluminiową (wysoko, tak by soki nie wyciekły na blachę, a ryby piekły się w nich). Miękkie masło rozcieramy z wyciśniętym czosnkiem. Cytrynę kroimy w plasterki. Do każdego pstrąga wkładamy wiórki czosnkowego masła, dwa plastry cytryny i kilka gałązek tymianku. Wierzch ryb skrapiamy sokiem z cytryny, układamy na nich kilka listków tymianku i odrobinę masła. Tak przygotowaną rybę pieczemy ok 20 minut (ja piekłam 2 pstrągi 25 minut), przynajmniej raz polewając ją sokiem jaki utworzył się podczas pieczenia. Rybę podaję ze świeżym pieczywem i cząstkami cytryn. Smacznego!

    *świeżość ryby można sprawdzić naciskając ją lekko palcem, jeśli zostaje wgłębienie, nie jest pierwszej świeżości; oczy powinny być szkliste i wypukłe, jeśli są mętne i zapadnięte - odradzam! Jeśli śluz łatwo się zmywa i nie jest lepki, rybka jest fresh:)

    31 August, 2010

    sałatka z łososiem i suszonymi pomidorami

    Dobra sałatka ma coś z muzycznego utworu. Musi być skomponowana tak, aby składniki tworzyły jedną spójną całość, ale każdy z osobna grał ważną rolę (dla smaku). Pierwsze skrzypce tej sałatki to łosoś. W towarzystwie suszonych pomidorów z zalewy, delikatnej kapusty, jędrnej fasolki i orzeźwiającej czarnuszki. No i zioła. Bez nich nie ma melodii...


    Składniki:
    • pół główki małej młodej kapusty
    • 30 dag świeżego łososia (filet)
    • 20 dag fasolki szparagowej
    • 3 płaty suszonego pomidora odsączonego z oliwy
    • mały por lub pół dużego (biała część)
    • po pół pęczka szczypiorku i koperku 
    • pół łyżeczki nasion czarnuszki
    • 2 łyżki oliwy
    • 2 łyżki soku z cytryny
    • sól i świeżo mielony pieprz
    • 2 jaja ugotowane na twardo i obrane
    Łososia oczyszczamy, odcinamy skórę, jeśli jest. Nacieramy solą i pieprzem i smażymy z obu stron po ok 3 minuty. Kroimy na kawałki. Kapustę siekamy na długie paski. Fasolkę myjemy, odcinamy końcówki i gotujemy w małej ilości wody ok 10 minut. Odsączamy i studzimy. Pomidory kroimy na kawałki, por w talarki, zioła natomiast drobniutko siekamy. Wszystkie składniki sałatki umieszczamy w misce, skrapiamy oliwą i sokiem z cytryny i dokładnie mieszamy. Przed podaniem posypujemy czarnuszką i układamy na wierzchu ćwiartki jaj.