06 October, 2010

Burak na salonach

Otóż to. Podobno najwięksi nawet kucharze doceniają buraki. Ich słodycz, smak i piękną barwę. Weźmy na przykład takie carpaccio z buraków. Podobno przechodzi prawdziwy renesans. Ja natomiast bez bicia przyznam, że z burakiem byłam od pewnego czasu w separacji. Kiedy po porodzie miałam anemię, moja mama codziennie przynosiła mi do szpitala sok z buraków. I chociaż nie jest to najgorsza rzecz jaką miałam okazję pić, to jednak zbrzydł mi na tyle, że zwyczajnie wymazałam go z pamięci. Dostaliśmy jednak ekologiczne buraczki z rodzinnej uprawy. Żal nie wykorzystać. A marynowane buraczki to klasyka sama w sobie. Tym razem wg Magdy Gessler, z pieczoną czerwoną papryką...


Składniki (na 4 półlitrowe słoiki):
  • 8 średniej wielkości buraków
  • 8 czerwonych papryk
  • 4 ząbki czosnku
  • oliwa do prażenia
  • 0,5 szklanki oleju słonecznikowego
  • 0,5 szklanki octu spirytusowego
  • cukier, ziele angielskie, liście laurowe wg uznania
  • 0,5 łyżeczki ostrej papryki
  • spora szczypta soli ( w oryginalnym przepisie jej nie ma, ale jestem niewolnicą swych przyzwyczajeń)
Buraki pieczemy w łupinach do miękkości (ok. 1 godz.). Gdy wystygną obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Paprykę pieczemy aż skórka ściemnieje. Po wystudzeniu ściągamy skórkę, rwiemy paprykę na wstążki i dodajemy do buraków. Przygotowanie czosnku wg Magdy Gessler zajmuje dużo czasu, wymaga długiego i powolnego (1-2 godziny) prażenia czosnku w łupinkach na oliwie o temperaturze do 80 stopni. Następnie łuska się czosnek i zalewa olejem słonecznikowym. Łatwiej jednak i szybciej jest użyć po prostu gotowej oliwy aromatyzowanej czosnkiem. Gotujemy ocet z cukrem i przyprawami, a gdy wystygnie mieszamy z olejem czosnkowym. Marynatą zalewamy warzywa. Ewentualnie doprawiamy solą. Gotowe buraczki przekładamy do wyparzonych słoików, zakręcamy i pasteryzujemy przez 10 minut. Powinny marynować się minimum 3 dni. Polecam, bo są naprawdę pyszne. Smacznego!

zagrajmy w pomidora

A dokładniej: w pomidorka. Koktajlowego. Są wygodne. Wystarczy je umyć i pokroić. Dodać do sałatki. Nadziać na koreczki. Zamarynować. Udekorować nimi potrawy. Idealnie się sprawdzają gdy brakuje czasu. No i są zdrowe, bo zawierają sporo likopenu. Najlepiej uwolnić go podsmażając pomidorki. Do zrobienia relishu wystarczy zaledwie tyle ile ich zmieścisz w garści...


Relish słodko-kwaśny z pomidorków cherry
Składniki (na jeden słoiczek):
  • garść pomidorków cherry (ok 10 sztuk, drobna różnica naprawdę nie ma znaczenia)
  • 1 czerwona cebula
  • 2,5 łyżeczki ciemnego cukru trzcinowego
  • łyżeczka białego cukru
  • pół łyżeczki ziół suszonych (ulubionych)
  • pół łyżeczki garam masali (jeśli nie masz, może być tylko mielony kumin i cynamon)
  • kilka ziaren kolendry
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • 2 łyżki oliwy
  • szczypta soli
  • szczypta chili w proszku
  • 50 ml wody
Pomidorki umyć i pokroić w ćwiartki. Cebulę obrać i pokroić w drobną kostkę. Do rondelka wrzucić pomidorki, zasypać łyżeczką ciemnego cukru i włączyć ogień. Podgrzewać, aż puszczą sok i chwilę smażyć, aż zmiękną. Na patelni rozgrzać delikatnie oliwę i wrzucić cebulę. Dusić na wolnym ogniu z dodatkiem soli (zapobiegnie przypalaniu się cebuli).Gdy zmięknie dodać cebulę (razem z oliwą) do pomidorków, dodać zioła, garam masalę, kolendrę, chili oraz ocet i gotować ok 5 minut. Przełożyć do czystego słoiczka. W osobnym rondelku zagotować wodę z 2 łyżeczkami cukru ciemnego i łyżeczką białego. Podgrzewać tak długo, aż część wody wyparuje i powstanie ciemny syrop. Zalać nim relisz, zakręcić słoik i wstrząsnąć. Można pasteryzować jeśli nie chcemy użyć go od razu. W przeciwnym razie wystudzić i trzymać w lodówce. Doskonale pasuje do mięs z grilla, pieczeni albo po prostu z ulubionym pieczywem.

Figa bez maku

Figi rozbrajają swoją słodkością. Jak kobieta. Bo figa jest kobietą. Dlaczego? Ponieważ jadalne owocostany powstają tylko na żeńskich drzewach. W październiku bez problemu możemy kupić dojrzałe figi. Otworzyć je i jeść na surowo.Uwielbiam ich miękki środek. Kiedy jednak robię dżem, nie obieram ich. Ich skórka jest lekko kwaskowa, a to harmonizuje smak dżemu, którego słodycz i konsystencja w rzeczywistości bardziej przypominają miód...


Dżem figowy
Składniki:

  • 1 kg świeżych fig
  • 1 cytryna lub 2 limonki
  • 400 g cukru
  • kilka suszonych fig
Owoce myjemy, odkrajamy ogonki i kroimy na cząstki (ósemki). Przekładamy do rondla, skrapiamy sokiem z cytryny, zasypujemy cukrem i podgrzewamy na wolnym ogniu, aż figi puszczą sok. Wówczas zwiększamy płomień i gotujemy przez 15-20 minut, często mieszając by dżem się nie przypalił. Gdy zgęstnieje dodajemy kilka suszonych fig (można je pokroić). Gorący dżem przekładamy do słoiczków i szybko zakręcamy.


05 October, 2010

turecki bazar

Jest na Piłsudskiego sklep o tejże nazwie. Szczerze mówiąc słabo zaopatrzony, ale sprzedawca, przystojny Turek, nadrabia uprzejmością (w dowód swych dobrych intencji podarował mi, najpewniej ze względu na małą białogłową siedzącą w wózku, oko proroka, zwane także Nazar Banjuk, popularny w Turcji amulet chroniący przed złym spojrzeniem). Wstępuję tam, by uzupełnić braki w przyprawach oraz zaopatrzyć się w tahinę. Nie odważyłam się do tej pory wykonać jej samodzielnie. Używa się jej m.in. do wszelakich past np. hummusu czy mutabbal, którym zajmiemy się dzisiaj. To pasta z pieczonego bakłażana. W zasadzie z opalanego nad otwartym ogniem, co wydobywa cudowny dymny aromat. Ja jednak, żeby nie utrudniać sobie życia, zrobiłam to w piekarniku. Pasta ta znana jest pod wieloma nazwami. Mówiąc wieloma mam na myśli ogrom nazw. W zasadzie co kraj to inna nazwa. Drugą równie popularną nazwą jest baba ghanoush. Pasty te mają oczywiście mniejsze i większe różnice w składzie, ale tu panuje kompletna dowolność. Ponieważ tahina, czyli pasta sezamowa, mimo fantastycznego posmaku chałwy, ma w tle sporo goryczy, można ją łamać na różne sposoby. I tak dodaje się do mutabbalu np. kmin, pietruszkę, jogurt, cebulę czy paprykę. Ja na egipską modłę wzbogacam go pestkami granatu.


Mutabbal - pasta z pieczonych bakłażanów
Składniki:
  • 1 duży bakłażan (lub dwa mniejsze - wagowo powinno wyjść ok 0,5 kg)
  • 2 duże łyżki tahiny
  • 2 ząbki czosnku (mniej, jeśli podajemy pastę z granatem)
  • sok z 1 cytryny
  • sól
  • oliwa
  • pestki z połowy owocu granatu (lub inny, dowolny dodatek)
Bakłażana kroimy wzdłuż na pół. Pieczemy w bardzo wysokiej temperaturze przez ok 20-30 minut, aż skórka i wierzchnia warstwa sczernieją. W tym czasie możemy wydobyć pestki z granatu (przekrojony  na pół lekko ugniatamy i opukujemy mocno łyżką, nasiona same wypadną). Z upieczonego bakłażana wydrążamy miąższ, pomijając przypaloną powłoczkę. Siekamy go lub rozgniatamy widelcem. Dodajemy tahinę, posiekany i rozgnieciony z solą czosnek, sok z cytryny oraz pestki granatu.. Mieszamy, skrapiamy oliwą i schładzamy w lodówce.




Pastę podaje się najczęściej z chlebkami pita. Ja przyniosłam z Tureckiego Bazaru chleb pide. Prosty i smaczny. Można zrobić go samodzielnie, ale dziś brakło mi czasu. Przepisem jednak się podzielę:

Pide - chleb turecki
Składniki:
  • 0,5 kg mąki pszennej
  • 7 g suszonych drożdży
  • łyżeczka cukru
  • łyżeczka soli
  • półtorej szklanki wody
  • 4 łyżki oliwy
  • sezam i czarnuszka do posypania
Pół szklanki wody wlewamy do miski, mieszamy z cukrem i drożdżami. Odstawiamy zaczyn na kilka - kilkanaście minut. Dodajemy olej, sól, mąkę i resztę wody (ale stopniowo) i wyrabiamy ręcznie ciasto kilka minut. Powinno być miękkie i lekko klejące. Odstawiamy pod przykryciem na ok. pół godziny (powinno podwoić swoją objętość, jeśli nie urośnie wydłużamy czas wyrastania). Po wyrośnięciu wyrabiamy jeszcze chwilę ciasto na stolnicy lekko podsypanej mąką i dzielimy na 2 lub 3 kule, z których formujemy okrągłe placki, przykrywamy i zostawiamy jeszcze na 15 - 20 minut. Podrośnięte placki spłaszczamy ręką i palcem lub trzonem drewnianej łyżki robimy wgłębienia na chlebkach. Posypujemy wierzch nasionkami czarnuszki i sezamu. Odstawiamy jeszcze na 10 - 15 minut. Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni i pieczemy chlebki 10 - 15 minut na złoto.

sakiewki z rukolą i niebieskim serem

Jako dziecko nie znosiłam francuskiego ciasta. Ciastek, którymi raczyła nas pogrążona w nieświadomości babcia miałam po uszy. To samo wydanie: jabłka, cynamon, kruszące się ciasto. Było dla mnie mało słodkie, dziwnie rozpływało się w ustach, nie jak placki, do których przyzwyczajamy się w dzieciństwie. Jedzenie go wymagało czegoś więcej, może skupienia? To nie było zwykłe ciasto, z pewnością. I te okruchy...drażniła mnie chyba właśnie ta jego kruchość, delikatność. Dziś mogę z ręką na sercu przyznać, że uznałam te wszystkie cechy za zalety. Jak to w życiu bywa, pewne rzeczy docenia się z wiekiem:)
A jeśli chodzi o rukolę, to kolejna rzecz, która wywoływała u mnie mdłości, od czasu gdy jakaś ciotka zaserwowała sałatkę z tym, jak mi się wówczas wydawało, paskudnym zielskiem. Była dla mnie niejadalna. Przeprosiłam się z nią po latach, gdy w Pizza Hut wieńczyła serową pizzę. I wtedy odkryłam o co chodzi. Rukola i ser to dobrana para. Rukola i ser pleśniowy to para idealna. Pokochałam to połączenie, a ich ostre smaki otulone delikatnym ciastem to już poezja...


Składniki:
  • opakowanie ciasta francuskiego 
  • 100 g rukoli
  • 200 g sera typu roquefort
  • 2 młode pory
  • 150 g "wędliny" sojowej (niekoniecznie)
  • 200 g pomidorków cherry
  • świeżo mielony pieprz 
  • jajko
  • gruboziarnista sól morska
  • 2 łyżki oliwy
Rukolę i pomidorki myjemy i suszymy. Szynkę kroimy w paseczki i podsmażamy na dużej patelni na oliwie. Dodajemy pokrojone w krążki pory, pieprzymy i smażymy chwilę, aż zmiękną. Dodajemy osuszoną rukolę i smażymy jeszcze minutkę, można jedynie wymieszać z gorącą szynką i porami, bez smażenia, chodzi o to by sałata "siadła". Studzimy farsz i dodajemy do niego pokruszony ser oraz pokrojone w ćwiartki pomidorki. Ciasto francuskie kroimy na kwadraty, na środku każdego kładziemy farsz i zawijamy w kopertki delikatnie dociskając brzegi. Układamy powstałe sakiewki na blasze wyłożonej papierem i smarujemy na wierzchu rozmąconym jajkiem. Na koniec posypujemy sakiewki odrobinką soli. Nie należy tu przesadzać, gdyż farsz za sprawą sera jest wystarczająco słony. Pieczemy ok 10-12 minut (w piekarnikach gazowych do 15 min.) w temperaturze 220 stopni. Gorące smakują najlepiej:)