08 January, 2011

czy Chopinowi nie jest zimno?


Mróz. Szczypie w nosy, płatki śniegu po podróży rozpływają się na czapkach. Nie wiem czy to dobry dzień na spacer po parku. Może odrobinę za chłodny. Lu w wózku opatulona kocem siłuje się z rękawiczkami. Jaś biega jak szalony robiąc ślady w czystym śniegu. Przed Chopinem zatrzymuje się z respektem, pyta kto to. Chopin przyjaźnie patrzy na dzieci. Chcą koniecznie mieć z nim zdjęcie. "I on tu tak cały czas siedzi? I nie jest mu zimno?". Pewnie zjadłby zupy.




Uwielbiam zupy. To chyba najbardziej uniwersalne danie. I można ją zrobic ze wszystkiego, niekoniecznie nawet wychodząc na zakupy. Taka na przykład zupa Nic. Mleko, jajka. Coś co każdy w domu ma. Mama nauczyła mnie by w domu zawsze było chociaż jedno jajko. Z jajka zawsze się coś wykombinuje. Ale dzisiaj niepotrzebne mi jajko. Potrzebne mi owoce i pietruszka. I wędzona ryba. Powstaje zupa, którą kocham od pierwszej łyżki. I z czystym sumieniem polecam. Ta zupa ma właściwości pocieszające. Zwłaszcza w tak chłodne dni jak ten.


Krem z pietruszki, gruszki i jabłka z wędzoną rybą

Składniki:
  • 3-4 łyżki oliwy
  • 1 mała cebula (w oryginale 2 szalotki)
  • 3 małe pietruszki
  • 1 ziemniak
  • 1 gruszka
  • 1/2 jabłka
  • 2 szklanki wody
  • sól i pieprz
  • 1 łyżeczka gałki muszkatołowej (dałam pół)
  • 1 szklanka śmietany
  • 1 szklanka mleka odtłuszczonego (ja dałam pełne, w naszym domu nie ma innego:))
  • 1 pęczek pietruszki lub lubczyku (pominęłam)
  • 200 g wędzonego trewala (użyłam dorsza)
Cebulę siekamy, podsmażamy na oliwie. Warzywa i owoce obieramy, kroimy w kostkę, dorzucamy do cebuli. Zalewamy wodą, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy ok 20 minut, aż składniki zmiękną. Miksujemy na gładką masę, doprawiamy solą, pieprzem i gałką. Wlewamy śmietanę i mleko (oraz posiekane zioła jeśli dajemy), ponownie zagotowujemy. Gotową zupę rozlewamy do miseczek i układamy na wierzchu kilka kawałeczków ryby. Smacznego!



07 January, 2011

show me the way to the next vegetarian bar

Vega we Wrocławiu. Można o tym miejscu powiedziec, że jest już kultowe. Powstała w latach 80tych jako pierwszy w Polce bar wegetariański (co w czasach gdy mięso jest obiektem pożądania wydaje się odważnym krokiem). Nie przejął jej żaden wielki koncern fastfoodowy. Vega do dziś stoi tam gdzie stała, w samym centrum miasta. Czy coś się zmieniło? Może tyle, że na górze od kilku lat jest częśc stricte wegańska. Chorzy na cukrzycę lub celiakię też mają tam wybór. Cenię Vegę za niezłomnośc, za konsekwentną obronę przekonań i propagowanie zdrowego odżywiania (często angażuje się w różnego rodzaju akcje, o których można poczytac na ich stronie internetowej). I naprawdę pyszne jedzenie, które niczym nie różni się od domowego:) Dlatego kiedy będziecie we Wrocławiu podziwiac ratusz lub pręgierz i poczujecie nagły głód, mam nadzieję, że wybierzecie Vegę, a nie stojącego niemal vis a vis McDonald's ;) Ja sama nie byłam tam już dawno, odkąd wróciłam do mięsa. Ostatnio jednak noszę się z zamiarem pożegnania kuraków, mając na uwadze wspomnienie lepszego samopoczucia i większego zdrowia.
                                                                    
 Vega - Bar wegetariański
ul. Sukiennice 1/2 (Rynek)
50-107 Wrocław
tel. (71) 344 39 34
www.vega-wroclaw.pl

 Dlatego także dzisiaj przedstawiam Wam coś na wzór barowego dania. Wegetariańskiego rzecz jasna. Mała Lu wcinała w Vedze jaglane placuszki i szpinak aż jej się uszy trzęsły (codziennie dziękuję Bogu za tak niewybredne dziecko), postanowiłam więc iśc w tym kierunku. Proponuję Wam kotlety z kaszy jaglanej.


Kotlety z kaszy jaglanej
Składniki:
  • szklanka kaszy jaglanej
  • mała cebula lub szczypiorek
  • mała marchew 
  • malutka pietruszka (niekoniecznie)
  • suszone (lub świeże) zioła: lubczyk, natka pietruszki
  • świeży koperek (pół pęczka)
  • jajo
  • sól i pieprz
  • słodka papryka w proszku 
  • pieprz ziołowy (niekoniecznie)
  • mąka krupczatka (lub drobna bułka tarta)
Zagotowujemy 2 szklanki wody, solimy. Kaszę wsypujemy na sitko, płuczemy zimną wodą, po czym przelewamy wrzątkiem (straci gorycz). Wrzucamy do wrzątku i na małym ogniu gotujemy pod przykryciem, aż zmięknie (ok 20 minut). W tym czasie myjemy i obieramy warzywa, cebulę drobno siekamy, marchew i pietruszkę ścieramy na tarce o drobnych oczkach. Ugotowaną i przestudzoną kaszę dodajemy do warzyw (niektórzy jeszcze ją mielą, niepotrzebnie moim zdaniem). Doprawiamy ziołami i przyprawami (smak sprawdzac przed dodaniem jaja). Dodac jajo i dokładnie wymieszac. Jeśli masa jest bardzo kleista i formowanie kotletów jest niemożliwe dodac odrobinę mąki lub bułki tartej (moja masa była ok, ale trzeba delikatnie formowac i obtaczac kotlety). Obtaczamy kotlety w mące i smażymy na rozgrzanym oleju z obu stron. Podajemy z ulubionymi dodatkami (u mnie jak widac marchewka z groszkiem rządzi;)).


Kotlety jaglane smakują równie dobrze na zimno, można je przechowywac w lodówce do 2 dni. Aby zamiast kotletów usmażyc jaglane placuszki, dodajemy do masy jeszcze jedno jajko roztrzepane z mlekiem oraz odrobinę zwykłej mąki i nakładamy placuszki na patelnię łyżką. Smacznego bezmięsnego:)

06 January, 2011

dłuższa chwilka na śniadanie


Nie wyobrażam sobie dnia bez śniadania. Ze zdziwieniem patrzę na moją Mamę, dla której śniadaniem jest kawa i papieros. Ja muszę zjęśc śniadanie. I to szybko po przebudzeniu. Lubię szybkie śniadania, kanapki, musli z jogurtem, gdy naprawdę nie mam czasu wypijam chociaż kubek mleka z miodem i zagryzam chrupkim pieczywem. Ale są dni, zazwyczaj świąteczne, gdy na śniadanie poświęcam dłuższą chwilkę, smażę naleśniki, gotuję zupę mleczną, przyrządzam różnego rodzaju pasty, np jajeczną lub twarożek. Razem z Lu jednak najbardziej uwielbiamy wszelkie placuszki i racuszki, które można smażyc same lub z owocami, albo podec je z owocowym sosem. Albo innym, słodszym. Z syropem klonowym jak pancakes. Z nutellą. Z powidłami. I w najprostszej wersji posypane cukrem pudrem. Odkąd Lu przestała pic mleko, przemycam ser gdzie się da. I tak oto w naszym domu, w dni niespieszne i leniwe pojawiają się na śniadanie serowe racuszki...


Placuszki serowo-waniliowe
Składniki:
  • 350 g sera białego mielonego (używam serka z Wielunia)
  • 4 nieduże jaja
  • 3 łyżki mąki (przesianej)
  • cukier z prawdziwą wanilią (można zastąpic zwykłym pudrem z kilkoma kroplami olejku)
  • szczypta soli
  • cukier puder do posypania (lub inne ulubione dodatki: dżem, sok, syrop, czekolada)
Żółtka oddzielamy ostrożnie od białek. Mieszamy je z serem, cukrem, a gdy dokładnie się połączą dodajemy przesianą mąkę i łączymy by powstała gładka masa. Białka z odrobiną soli ubijamy na sztywno. Do masy serowej dodajemy najpierw kopiatą łyżkę białek, mieszamy i następnie dodajemy resztę, mieszając ostrożnie by powstała puszysta masa. Rozgrzewamy patelnię (najlepiej z teflonową powłoką, na takiej smażę placuszki jedynie za pierwszym razem delikatnie smarując ją olejem - nie gwarantuję, że na innych patelniach racuszki nie będą przywierac). Smażymy racuszki po ok 2 minuty z każdej strony, nawet mniej (odwracamy je gdy na powierzchni pojawią się bąbelki powietrza). Smacznego!




05 January, 2011

Zielono mi...


Musiało byc zielono. Od wczoraj myślę intensywnie o wiośnie i lecie. O wszystkich tych roślinach, które można jeśc na surowo, prosto z łąki, o ziołach, szczawiu, szpinaku. O aromatycznych sałatkach z liści rzodkiewki. Albo z pokrzywy. Nie mogę doczekac się pikników. Można ze sobą zabrac kocyk, kosz z jedzeniem i psa. Można mrużyc oczy do słońca i chrupac zielone jabłka. Można nawet zatęsknic za zimą, tak jak ja wczoraj tęskniłam za zielenią. Miałam zielone sny. Dziś na obiad musiało byc zielono.



Tarta brokułowa ze szpinakiem i zieloną papryką
zwana przeze mnie Tartą Zieloną:)

Składniki:
  • opakowanie (płat) ciasta francuskiego (używam ciasta z krótką datą ważności, które przechowuje się w lodówce)
  • 1 brokuł
  • pół zielonej papryki
  • 250 g mrożonego szpinaku
  • 3 łyżki śmietany
  • jajo
  • 2-3 ząbki czosnku
  • garśc startego sera żółtego
  • sól i pieprz
Piekarnik rozgrzewamy do 200 st.C. Szpinak (ja używam mrożonego szpinaku na wagę, w "brykiecie") wkładamy do garnuszka, ogrzewamy na małym ogniu, aż się rozmrozi i odparuje woda. Zostawiamy do ostygnięcia. Brokuł dokładnie myjemy, dzielimy na różyczki (większe dodatkowo kroiłam w plastry) i blanszujemy ok 5 minut.Po odcedzeniu natychmiast przelewamy zimną wodą. Odstawiamy na sitku by woda wyciekła. Paprykę myjemy i kroimy w cienkie paski. W miseczce mieszamy dokładnie śmietanę z jajkiem. Wlewamy do szpinaku, doprawiamy solą i pieprzem (porządnie) oraz zmiażdżonym czosnkiem. Mieszamy. Rozkładamy ciasto na blasze, brzegi delikatnie zawijamy do środka (ok 0,5 cm). Na cieście układamy brokuły i paprykę, zapiekamy przez 10 minut. Wyciągamy ciasto, polewamy śmietanowo-szpinakowym sosem i posypujemy wierzch serem. Dopiekamy jeszcze ok 15-20 minut. Tartę można podawac na ciepło i na zimno, z dodatkiem świeżego ogórka. Smacznego!

04 January, 2011

Makrela raz jeszcze


Lubię zimowe spacery. Wtedy całe miasto jakby zwalnia (nie tylko ze względu na fatalne warunki drogowe). Zmrożone ulice, chodniki, ławki. Zamarznięta fosa. A na niej kaczki. Ufnie wspinają się na chodnik i wyczekująco przyglądają przechodniom w nadziei na kawałek chleba. Drobny śnieżek na czapkach dzieci. Rumiane policzki, skostniałe dłonie. Cała ta magia potrafi trwac nadal już w zaciszu domu. Pod warunkiem, że rozgrzejemy się herbatą. To naturalna kolej spraw. Tak powinno byc. I powinno byc coś dobrego na podwieczorek. Coś o smaku z dzieciństwa. Coś, co zna każdy więc z każdym możemy to dzielic. Mi znów przyszła ochota na pastę z makreli. Ale nieco inną niż ta, którą pokazywałam tu ostatnio. Ta jest podobna do pasty Jamiego Olivera. Z chrzanem i cytryną, ale bez pietruszki. A do niej koniecznie chrupkie pieczywo i marynowane cebulki. Mnie takie połączenie smakuje fantastycznie, więc i Wam polecam.


Pasta z makreli z chrzanem i cytryną
Składniki:
  • wędzona makrela o wadze ok 300 g
  • mała cebula lub jasna częśc z pęczka szczypioru 
  • sok z połowy cytryny
  • łyżka chrzanu śmietankowego
  • 2 pełne łyżki jogurtu greckiego lub śmietany (można zastąpic serkiem topionym, pasta jest wtedy bardziej zwarta, niektórzy dają też majonez lub margarynę, chodzi o to by czymś "upaścic" rybkę:)
  • świeżo mielony pieprz
  • sól (jeśli używamy majonezu można ją pominąc)
  • cebulki marynowane
  • ulubione pieczywo
Makrelę "otwieramy", wyciągamy kręgosłup, mięso płatami oddzielamy od skóry i dokładnie rozdrabniamy w palcach, by wyciągnąc małe ości. Umieszczamy w misce, dodajemy sok z cytryny, chrzan i jogurt. Widelcem łączymy składniki, dodajemy posiekaną cebulę, pieprz i sól, mieszamy pastę. Smarujemy nią pieczywo i układamy na wierzchu cebulki marynowane. Pastę najlepiej jednak potrzymac troszkę w lodówce, by była bardziej zwarta, a smaki się połączyły. Smacznego.