09 June, 2011

Zupa w groszki


Będę szczera. Na wiele lat zapomniałam o świeżym zielonym groszku. Używałam mrożonego, rzadziej z puszki. Ale gdy na świecie pojawiła się Lu ożyły pewne wspomnienia. Wspomnienia z początków wakacji kiedy razem z siostrą łuskałyśmy groszek na działce babci. Jadłyśmy go prosto ze strąków i ten smak surowego groszku jest jednym z tych, które zostają w pamięci jako bliskie sercu. Teraz powróciłam do tych chwil. Kupiłam groszek w sklepie, bo od dawna już nie ma ani Babci, ani tamtej działki. Razem z Lu łuskałyśmy groszek z ogromną przyjemnością. Może to głupie, ale jest w tym coś magicznego. Niedzisiejszego...


Jestem wielką miłośniczką warzyw. Chyba nie ma takiego, którego nie lubię. Ale jako dziecko nie znosiłam zup pełnych warzyw. Wszystko wykładałam na brzegi talerza i jadłam tylko wywar. To była prawdziwa mordęga dla mojej biednej Mamy, która bezskutecznie starała się mnie namówić choćby na kawałeczek pietruszki lub selera. Za to od zawsze lubiłam surówki, wszelkie warzywne dodatki do obiadu, szpinak duszony z dużą ilością czosnku. Kiedy na szkolnej stołówce inne dzieci upychały szpinak pod kartofle, ja szłam po dokładkę. Uwielbiałam marchewkę z groszkiem. To banalne, stare jak świat połączenie lubię do dziś. Dziś lubię też zupy pełne warzyw. Jak ta, którą dziś proponuję. Prosta, szybka i przywołująca wspomnienia:)


Zupa z młodą marchewką, groszkiem i kalarepką

500 g zielonego groszku w strąkach
3-4 młode marchewki
1 młoda kalarepka
kilka młodych ziemniaków (tyle i zmieścimy w garści)
1/2 młodego selera + kilka łodyżek
ok 2 l bulionu (ja gotowałam odpowiednio słony wywar z kurczaka)


Groszek łuskamy i płuczemy. Marchewkę i ziemniaki szorujemy pod bieżącą wodą, kroimy w kostkę lub talarki. Kalarepkę i seler obieramy, kroimy w kostkę, umyte łodyżki selera drobno siekamy. 

Zagotowujemy wywar (jeśli mamy wegetariański dodajemy łyżkę oliwy z oliwek lub masła), wrzucamy wszystkie warzywa poza groszkiem. Gotujemy na małym ogniu ok 10 minut, dorzucamy groszek i posiekane łodyżki selera (można dorzucić kilka liści dla mocniejszego smaku), gotujemy jeszcze kilka minut, aż groszek zmięknie. Gotową zupę można doprawić wg gustu pieprzem i posiekaną zieleniną (użyłam z braku świeżej zieleniny suszony szczypiorek z czosnkiem). 

Zupę można zmiksować, ale ja bardzo lubię rozgryzać groszek;) Smacznego!





6 comments:

schokolade said...

MNIAM...groszek luskany jest najlepszy:)

Arvén said...

Uwielbiam groszek. Kiedy jeździłam prawie co tydzień do babci, miałam swoją własną grządkę przy płocie i tam się piął mój własny, ekologiczny (jakież to modne teraz słówko) i pyszny zielony groszek...Surowy lubiłam najbardziej. I lubię do tej pory, ten puszkowany nie jest moim faworytem. Jest ok w sałatkach, ale do zjadanego wprost ze strąka przy płocie nawet nie ma startu ;)
Takiej zupy wieki nie jadłam, w ogóle mało zup jadam...

katie said...

Cos pieknego!
Zamurowalo mnie zdjecie groszku

just-great-food said...

Szkoda tylko, że niełatwo dorwać taki piękny świeży groszek w strączkach... :( A zupa niczego sobie :)

nat. said...

Swiezy groszek smakuje zupelnie inaczej niz taki z puszki.. :)

Swietna, lekka zupka :)

Emma said...

czuję, że polubię tę zupkę