12 September, 2011

Sierpniowe motyle i wrześniowa zupa



Wrocław nie przestanie mnie zadziwiać, wystarczy wyjechać na miesiąc, a już coś się zmienia. Przebudowy, nowe mosty, nowe miejsca. Nowi ludzie, jakby bardziej otwarci. No i udało się przegonić jesień. Ciepły wieczór w mieście. Tłumy ludzi spacerujących po Rynku i pustki w bocznych uliczkach. Ciche kamienice, knajpki pełne gwaru. Ciemne zaułki i świetliste neony. Latarnie. Wrocław to nie tylko miasto mostów, ale i latarń. Lubię na nie patrzeć. Słuchać rozmów osób, które mijają stolik przy którym siedzę. Przy samej ulicy, pod oknem pełnym kwiatów i ziół. Taki lekko paryski klimat. Wieje ciepły wiatr, ale zaczynam częściej myśleć o jesieni. O śliwkach i gruszkach, których teraz pełno na każdym straganie. O wielkich dyniach, pękatych patisonach. Jabłkach. Pomidorach. Papryce. Papryki też jest zatrzęsienie i chyba właśnie teraz jest najtańsza.

Warto z niej jeszcze skorzystać i zrobić np. zupę. Lekko pikantną, kremową. Można z mięsem, można bez. Ale obowiązkowo z czosnkiem i oliwą aromatyzowaną ostrą papryczką. I z pieprzem. Sprawdza się jako chłodnik, zwłaszcza w takie podrygi lata. Wspominam to lato patrząc na motyle.



Krem paprykowy z czosnkiem

4-5 dużych papryk (najlepiej czerwonych) + jedna do podania
1 marchewka
1 pietruszka
1 cebula
4-5 ząbków czosnku
1,5 l bulionu
oliwa (najlepiej aromatyzowana ostrą papryką)
kilka łyżek gęstego jogurtu
świeżo mielony pieprz

Cebulę, paprykę i czosnek drobno siekamy (jeden ząbek czosnku odstawiamy). W garnku o grubym dnie rozgrzewamy 3 łyżki oliwy i podsmażamy przez 5 minut (jeśli używamy mięsa należy je podsmażyć teraz, razem z cebulą, papryką i czosnkiem, a później wydłużyć czas gotowania). Marchewkę i pietruszkę myjemy, obieramy i drobno kroimy. Dorzucamy do garnka i podsmażamy kolejne 5 minut pod przykryciem, co jakiś czas mieszając. Zalewamy warzywa bulionem i gotujemy 15-20 minut. Zupę ściągamy z gazu, miksujemy i zabielamy jogurtem oraz doprawiamy pozostałym, startym ząbkiem czosnku. Przykrywamy i odstawiamy na kilka minut. Podajemy posypaną pieprzem, skropioną oliwą i z garścią świeżej, drobno posiekanej papryki. Zupa smakuje zarówno na gorącą i jako chłodnik. Smacznego!:)



12 comments:

ivona said...

cudowne te motylki:)
zupy krem uwielbiam,wiec chetnie skorzystam z przepisu:)

monami said...

przepiękne zdjęcia!
zbieram się właśnie na krem paprykowy, póki papryki świeże i najlepsze :)

nat. said...

Piekny, naprawde p i e k n y post!
Motyle i kwiaty, nie potrafie sie napatrzec na te zdjecia!

A zupa paprykowa zapowiada sie bardzo obiecujaco - przyznam ze nigdy jeszcze takowej nie jadlam, ale zdecydowanie mnie zachecilas :)

dream-about-muffins said...

Gdzie takie piękne kwiaty u nas rosną?
A co do kremu to nie mogę namówić swojej rodziny na krem, ale w Twoim kremie widzi mi się jeszcze rozdrobniony kozi ser albo feta na wierzchu, więc koniecznie muszę spróbować.
Znów widzę zmiana nagłówka, nie możesz się zdecydować, a ja nie potrafię ładnego zaprojektować :)

Powodzenia i oby pogoda nam we Wrocławiu dopisywała, Pozdrawiam, Weronika :)

Sue said...

Podoba mi się bardzo. Zupy kremy to moje ulubione zupy, a pomidorówka to już w ogóle! ;-)

Daria & Jarek said...

Swietna zupa - w sam raz na jesienne chlodne popoludnia! Zwlaszcza, ze wedlug zasad chinskiej diety papryka ma rozgrzewajaca energie...

...a motylki nadaly Twojej zupie romantyzmu :)

burczymiwbrzuchu said...

Cieszę się, że wróciłaś do blogowania! Od razu zostałam oczarowana pięknymi zdjęciami i paprykowym kremem, który będzie mi się teraz marzył :)

Zielenina said...

pychota!I te zdjęcia :)

Atria said...

Dawno u Ciebie nie byłam (nigdzie nie byłam,piszę magisterkę, ledwo na swoim blogu bywam!). Ależ u Ciebie prze-pięk-nie! WoW, jestem pod wrażeniem, nie poznaję Twojego bloga (a przecież dawniej też mi się podobał!):) Miłego dnia!

asieja said...

a ja.. ja dawno nie widziałam takich ładnych zdjęc zupy!

Kini^^ said...

Motyle cudne, zupa apetyczna, ale jak pięknie ubrałaś w słowa opis Wrocławia! :)

Pozdrawiam!

małgo said...

widzę, że Ty również lubisz gęste zupy :)
Yummy & Tasty