04 August, 2011

pasta zaimprowizowana


Już niedługo podzielę się z Wami moimi przygodami z zakwasem i pieczeniem chlebków, zaczęłam jakiś czas temu, ale wciąż brak mi czasu by to opisać i przedstawić Wam efekty wypieków. Ale mam dla Was pastę, która powstała przypadkowo, z tego co miałam w lodówce w nadmiarze. Pasta oliwkowo-serowa. Nie jest to może urodziwa pasta, z pewnością o wiele brzydsza od choćby zwykłego hummusu. Ale naprawdę była pyszna. Jak każda pasta, jest prosta i nie wymaga wiele pracy, a jej efektem można się cieszyć nawet na zwykłej grzance i smakuje wspaniale. Przynajmniej mi, ale myślę, że wielbiciele oliwek podzielą mój entuzjazm. Spróbujcie!


Pasta z oliwek i sera

300 g czarnych oliwek z zalewy, bez pestek
200 g sera solankowego, np fety (ale można zastąpić zwykłym twarogiem i porządnie dosolić)
2 niewielkie ząbki czosnku
mały pęczek szczypiorku
pieprz
łyżeczka lub dwie oliwy
opcjonalnie: garść posiekanej mięty

Oliwki dobrze odsączamy i mielimy razem z serem w maszynce, lub miksujemy. Dodajemy posiekany szczypiorek i czosnek starty na drobnej tarce lub drobniutko posiekany. Doprawiamy pieprzem (i solą morską jeśli używamy zwykłego białego sera) i dodajemy oliwę. Można dodać mięty, jeśli ją lubicie. Dokładnie wymieszać i schłodzić w lodówce. Smacznego:)

16 comments:

Edith said...

świetna pasta! i nie wygląda wcale źle - fajny ma kolor :) jakby była zrobiona z lawendy :)
no i pewnie smakuje wybornie, ale o tym się nie przekonam póki nie zrobię ;)
pozdrawiam ciepło :)

od-kuchni said...

Ta pasta wcale nie jest brzydka... A do tego tosta pasuje idealnie :) W dodatku połączenie smaków bardzo do mnie przemawia :)

Anonymous said...

Grzanka na pierwszym zdjęciu się uśmiecha!
Pozdrawiam,
Podczytywaczka

schokolade said...

mniamusna...uwielbiam pasty na swiezym,chrupiacym chlebku badz buleczce:)

Gosia said...

dlaczego brzydka???dlaczego brzydsza od hummusu???uwazam,ze jest fotogeniczna zwlaszcza z tym pomidorkiem,a poza tym fajny sklad jej jest!!!na pewno przepyszna jest :)

Pozdrawiam :)

KUCHARNIA, Anna-Maria said...

Jak można na taką pastę mówić, że brzydka?! Fantastyczny efekt improwizacji!

Monisia said...

Moje smaki;),pozdrawiam

Wika said...

Mmm jakie to śródziemomorskie : ) Idę do kuchni <3

W.
perfectmelt.blogspot.com/

Wika said...

Mmm jakie to śródziemomorskie : ) Idę do kuchni <3

W.
perfectmelt.blogspot.com/

Aga said...

Mnie się podoba. Lubię połączenie białęgo z czarnym,
pozdrawiam serdecznie, aga (nadziejka)

burczymiwbrzuchu said...

Właśnie nie jest brzydka, wręcz przeciwnie wygląda ciekawie i apetycznie! Nie przepadam za oliwkami, dopiero od jakiegoś czasu stopniowo się do nich przekonuje, ale spróbowałabym pasty z chęcią :)

Agnieszka said...

Wypróbowałam - pyszna! Co prawda trochę zmodyfikowalam przepis, jak zawsze - jedna paczka sera feta + ok 50 g oliwek, trochę szczypiorku, pieprz, smietana i ząbek czosnku. Ale wyszlo naprawdę super :)

mnemonique said...

ja nie wiem, czego Ty chcesz od jej wyglądu - właśnie fenomenalnie wygląda, taka czarna! nietypowo i choć nie przepadam za oliwkami (tym bardziej czarnymi) to chętnie spróbowałabym na grzance takiej pasty.

Pozdrawiam
Monika
www.bentopopolsku.blogspot.com

Sue said...

Poproszę takie kanapeczki na kolację!

Informacja z ostatniej chwili:
Zmieniłam adres bloga ;-)

bananowysong.blogspot.com

Serdecznie zapraszam i pozdrawiam! ;)

wykrywacz smaku said...

nam chyba musisz uwierzyć, że brzydka ta pasta na pewno NIE jest :) Czekamy na zdjęcie! :)Pozdrawiamy!

KUCHARNIA, Anna-Maria said...

Puk, puk! Mar, jesteś tam? Bez Ciebie robię się głodna! Wracaj!!!
Pozdrawiam:)