16 November, 2011

Zielony kubek


Tak naprawdę kubek jest szary;) Ale jego zawartość jest zielona. I pyszna. Rozweselająca. Jeden taki kubek w ciągu zabieganego, chłodnego dnia może postawić na nogi i przywrócić do życia. My dzisiaj z Lu, w ciepłych swetrach lenimy się i wyskrobujemy łyżkami resztki zupy z kubeczków. Bo za oknem szaro, zimno i nic nie zachęca nas do wyruszenia z domu. Rozważymy to przy dokładce;)


Krem z selera naciowego i brokuła
z grzankami serowymi i czosnkowym jogurtem

1 niewielki brokuł
kilka łodyg selera naciowego + listki
1 niewielki por
3 łyżki oliwy z oliwek
2 ząbki czosnku
2/3 kostki bulionowej warzywnej (najlepiej eko)
suszone zioła prowansalskie
ok 200 ml mleka
kromka pieczywa tostowego
2 łyżki tartego sera gruyère
mały kubeczek jogurtu naturalnego
szczypiorek

Brokuł, seler i por myjemy, kroimy. W garnku o grubym dnie rozgrzewamy oliwę, podsmażamy por z pokruszoną kostką. Dodajemy seler i brokuł, zalewamy mlekiem i gotujemy pod przykryciem, aż warzywa zmiękną. 

Jogurt mieszamy z jednym, startym ząbkiem czosnku i ziołami prowansalskimi (ilość wedle gustu, łyżeczka wystarczy). Odstawiamy.

Warzywa ugotowane w mleku miksujemy. Chleb kroimy w kostkę, podsmażamy na suchej patelni, pod koniec posypując łyżką sera. Drugą łyżkę sera mieszamy z zupą. Gorącą zupę podajemy z grzankami, jogurtem czosnkowym, posiekanymi listkami selera i szczypiorkiem. Smacznego!




18 comments:

mnemonique said...

taki gorący kubek to jest to! a nie udawane kupne coś.
Pyszne, piękne i do tego zdrowe.

Pozdrawiam
Monika
www.bentopopolsku.blogspot.com

dream-about-muffins said...

Nie przepadam za porem, strasznie mi tu i w innych przepisach przeszkadza, ale przepis genialny, z chęcią bym spróbowała,
na ile porcji jest przepis?

Pozdrawiam, :)

katie said...

Jaki fajny pomysł :) Myślę, że warto spróbować :)

Mar said...

Na dwie-trzy porcje, ale krem jest bardzo gęsty, można rozcienczyć go bulionem i będzie więcej porcji:)

Sue said...

pomyślałam, że ot taki 'gorący kubek' home-made ;D
Ależ mi apetytu narobiłaś :)

Schokolade said...

i love it:)zrobisz mi taki?

Amber said...

Mar,taki gorący kubek to ja poproszę!
Idealny rozweselacz,pięknie skomponowany.

Atria said...

Super gorący kubek na Zimę!
Ja właśnie leżę chora w łóżku i właśnie taki ciepły kubek i na przykład grzanki z szałwią...

Miłej jesieni!

Zielenina said...

fajne, takie energetyczne, ale wiesz, że gruyere nie jest wege, bo ma podpuszczkę?Chyba, że trafiłaś jakiś na mikrobiologicznej. Tak Ci tylko piszę, bo w sumie nie wiem czy przeszłaś zupełnie na wegetarianizm?

małgo said...

piękna! (o ile można tak mówić o zupie) :D

Yummy & Tasty

Mar said...

Zieleninko, powiedzmy,że ja po prostu preferuję dietę wegetariańską, ale nie jem mięsa nie z powodów etycznych, a ze względu na to, że moje ciało lepiej wtedy funkcjonuje. I dlatego ser na podpuszczce nie stanowi dla mnie problemu, choć zdaję sobie sprawę, że może to irytować prawdziwych wegetarian:) Dzięki jednak za zwrócenie na to uwagi, na wielu blogach podpisanych jako wegetariańskie widnieją przepisy z użyciem gruyera i innych serów podpuszczkowych. Pozdrawiam!

Sisters4cooking said...

Z tego co czytałam ostatnio, istnieje podpuszczka wytwarzana sztucznie i ona jest przez wegetarian akceptowana :)

A zupa świetna!

Monisia said...

Zachęcający,pełen zielonego dobra kubeczek;)dodatek sera na pewno nadał niesamowitej kremowości!
Z chęcią śledzę Twojego bloga.Robisz piekne zdjęcia!pozdrawiam M.

Zielenina said...

dlatego ja się nie czepiam z góry tylko uprzejmie informuję ;-) Mogłabym się czepiać gdybyś deklarowała wegetarianizm, a skoro nie to nie ma podstaw ;-) Chociaż miło, gdy ludzie mają na względzie los cieląt i wybierają podpuszczkę mikrobiologiczną. Podobny błąd jest bardzo częsty z parmezanem, mozarellą, camembertem ricottą oscypkiem i nie wiem czym jeszcze :)

aga-aa said...

taka zupka by mi sie w pracy przydała, na rozgrzanie i na energie życiową

Mar said...

Zieleninko, ale ja się bardzo cieszę, że zwracasz na to uwagę, ja sama pewnie też będę teraz uważniej wybierać sery:)

burczymiwbrzuchu said...

Zakochałam się! To na pewno poprawiłoby mój jesienny, depresyjny nastrój:)

Ania said...

Fantastyczny kubek, same pyszności w środku. A tak w ogóle, to twój blog jest rewelacyjny, a zdjęcia przepiękne, od samego patrzenia na twoje potrawy chce się wejść do kuchni i gotować, gotować:)