09 January, 2012

Porządna porcja szpinaku


Jako mała dziewczynka uwielbiałam nocować u babci, która mieszkała w starej kamienicy, niedaleko Dworca Głównego. Pamiętam wiosenne ciepłe wieczory, kiedy przez otwarte okno wpadały odgłosy miasta, tramwajów i stłumione pociąg osobowy do Kalisza odjedzie z toru pierwszego... Uwielbiałam spać pod chłodną, wywietrzoną pierzyną, oglądać z babcią jej ulubione filmy, które określała zawsze jako "ładne", choć ciężko mi było uwierzyć że westerny mogą być ładne. Uwielbiałam z nią tańczyć, do Madonny albo Tiny Turner. A rano czekała na mnie gorąca, przepyszna jajecznica na pomidorach. Gdy robię ją sama, nigdy nie smakuje tak jak wtedy, gdy w rześki poranek babcia otwierała szeroko okno i w jednym z nich paliła papierosa. Babcia była moim guru jeśli idzie o kuchnię. Nigdy nie zapomnę smaku jej kopytek. To ona nauczyła mnie je robić. Nie zapomnę jej przepracowanych dłoni, białych od mąki, jej uśmiechu i dobroci. Zawsze w styczniu najmocniej ją wspominam, bo to właśnie w styczniu jej zabrakło. I zawsze największą ochotę na kopytka mam w styczniu...


Szpinakowe kopytka z fetą i z masłem czosnkowym
ok 4 porcje

ok 500 g ziemniaków
trzy garście świeżego szpinaku + więcej do podania
ok 100 g sera feta
jajko
mąka pszenna (ilość zależy od wilgotności ziemniaków, należy sypać ją stopniowo)
sól

masło czosnkowe:
na podstawie tego przepisu, z moimi zmianami

80 g masła
2-4 łyżki oliwy
3 spore ząbki czosnku
sól
suszone zioła (użyłam bazylii i oregano)

Ziemniaki szorujemy i gotujemy w mundurkach w nieosolonej wodzie. W między czasie można przygotować masło: na patelni lub w rondelku rozpuszczamy masło z oliwą (na bardzo małym ogniu), gdy na powierzchni pojawi się pianka ściągamy ją dokładnie wypukłą stroną łyżki, wrzucamy czosnek, obrany i starty na drobnej tarce, gdy zaczyna delikatnie się smażyć zostawiamy na 1-2 minuty, co jakiś czas mieszając. Zdejmujemy z ognia, dodajemy dwie szczypty soli i zioła wg uznania. Przelewamy masełko do małego naczynia i schładzamy w lodówce, aż stężeje.

Szpinak myjemy na durszlaku i parzymy wrzątkiem, żeby "siadł", starannie odciskamy i siekamy drobno.

Ugotowane ziemniaki (należy uważać, aby ich nie rozgotować, miękkość sprawdzamy widelcem) odcedzamy, osuszamy i zostawiamy do całkowitego wystygnięcia (najlepiej wystawić je za okno;)). Obieramy i przeciskamy przez praskę. Dodajemy ser, jajko, posiekany szpinak, sól (ale ostrożnie, ze względu na fetę) i stopniowo mąkę, wyrabiając elastyczne, nieklejące się ciasto. Odrywamy po kawałku i na omączonym blacie toczymy długi wałek, lekko go spłaszczamy dłonią i kroimy nożem na ok 2 cm kawałki. Każdą kluskę można lekko nacisnąć widelcem, by utworzyć wzorek, ale nie jest to konieczne:) Kopytka wrzucamy partiami do gotującej się wody, z odrobiną oleju i soli. Gdy wypłyną na powierzchnię można wyciągać (ale nie zaszkodzi sprawdzić jednego, czy jest już dobry) łyżką cedzakową i od razu podawać, na garści liści świeżego szpinaku, i rzecz jasna z czosnkowym masłem. Smacznego!

24 comments:

Izka said...

bardzo fajny pomysł i apetyczne zdjęcia. A za nami chodzą szpinakowe gnocchi:)

Sisters4cooking said...

Jestem fanką wszelkich klusek, a takie z dodatkiem szpinaku to naprawdę coś dla mnie :)

forum kulinarne said...

Brzmi zachęcająco :)

Kasia said...

Piękne zdjęcia... Bardzo nastrojowo napisałaś o Babci. Moja była chyba troche przeciwieństwem Twojej, poza dobrocię i uśmiechem, rzecz jasna! ;) Moja mieszkała na wsi, budziłam się z dźwiękami wiejskiego podwórka pełnego kur, kaczek, 2 psów i kotów, moja babcia kojarzy mi się z ciastem drożdżowym, rogalikami i zapachem mięty, mojej zabrakło w sierpniu... Pozdrawiam gorąco! ;)

Schokolade said...

mniami...styczen to chyba wogole miesiac babc i dziadkow-obchodza przeciez w nim swoje swieto:)
moja jest mistrzynia w kuchni-jej pierogi to poezja smaku...
a jesli chodzi o kopytka to juz zapisuje przepis:)pysznie sie zapowiada!

suzi071 said...

zawsze jak czytam Twoje posty to mysle, ze powinnas napisac chociaz nowele... a przy tym szczegolnie, taki smutek...
Kochana, zrob takie kopytka jak przybede:)
x

shy said...

zjadałbym takiej "zieleninki" ;)

slyvvia said...

Ja cię, pyszności! Lądują w przepisach do wypróbowania :D

Marta said...

Mar, zrób mi takie bo ja dalej nie mam stolnicy w nowej kuchni ;)

Zielenina said...

szpinak rządzi! :) też jestem fanką, an przyszły sezon an pewno sobie wysieję w ogródku :)

aga said...

wspaniale jest to danie, szpinak i czosnek i ten smak... pychota:)

Dominika said...

zapisuję sobie przepis i zrobię na pewno! dziękuję :)

Kini said...

och! zjadłabym takie kluchy :)

burczymiwbrzuchu said...

Ha! Ale zbieg okoliczności! Od paru dni myślę o kopytkach i miałam zamiar połączyć je po raz pierwszy z czymś "zielonym":) Pozdrawiam!

Sue said...

Ah, kopytka. Zabrałaś mnie myślami do baru mlecznego. Daj trochę! :)

Magdalena said...

Absolutnie coś dla mnie :-)

kachna said...

brzmi kusząco :)

http://wszystkoogotowaniuks.blogspot.com

wykrywacz smaku said...

kluchy jak malowane :)

Amber said...

U Ciebie już wiosenna czołówka.Bardzo mi się podoba!
A szpinakowe wariacje jak najbardziej akceptuję.Pyszności.

onionchoco said...

Są przeapetyczne :)
Bardzo ładne zdjęcia.

dream-about-muffins said...

Uwielbiam szpinak, uwielbiam masło, za kopytkami nie przepadam, choć Twoich bym spróbowała!

pozdrawiam

PS parapet?

Mar said...

Weroniko,
parapet:)

Zaytoon said...

Aż łzy mi zaiskrzyły w oczach, kiedy przeczytałam Twój wpis. Tak bardzo tęsknię za moją ukochaną Babcią, która była mi zawsze tak bliska... A nie zdążyła już nawet przekazać mi swoich kulinarnych tajemnic, choć kucharką była doprawdy wyborną.

Kopytka wyglądają pysznie. Lubię takie dania. Mają w sobie tak dużo ciepła i niosą siłę Wspomnień...

Pozdrawiam!

Monisia said...

Wczoraj nocował u babci.powróciły wspomnienia,ciepłe emocje jakie odczuwałam jeszcze parę lat temu będąc małą dziewczynką;)
Piękne te Twoje historie.Najpiękniejsze,warto zatrzymać je w pamięci na dłużej.
Już uwielbiam to danie;)
pozdrawiam ciepło!
M.