10 October, 2011

o sąsiadach, buraczkach i zmianach


Nie jestem pewna czy zmiana przejdzie, mam nadzieję, że nie zrobi Wam ona większej różnicy, a wręcz uprości wiele rzeczy. Bo im prościej tym lepiej. Zmieniłam nazwę bloga. To nie jest wielka zmiana, ale od dłuższego czasu zastanawiałam się nad sensem poprzedniej nazwy. Binokle w nazwie znaczyły ni mniej ni więcej jak to, że noszę okulary. Fakt, który na blogu kulinarnym można spokojnie pominąć:) Teraz jest prościej i w moim odczuciu lepiej, z resztą tak właśnie sama nazywam (oraz moja rodzinka i znajomi) bloga. Zatem Pickles! czy się to komu podoba czy nie, zostają. To odnośnie zmiany pierwszej. Druga to trochę poważniejsza sprawa.

Dołączyłam do niniejszej akcji na facebooku (klik), zdecydowanie na dłużej niż 30 dni, najchętniej do końca życia. Zmieni się, ale tylko troszkę, charakter bloga, w związku z powyższym faktem. Przepisów na dania wegetariańskie na Piklach nie brakowało, jednak pojawią się także wegańskie i będzie to wkrótce nowa kategoria. Lu nie zmienia diety, więc potrawy zawierające ryby, a czasem mięso, które robię dla niej, będą na blogu kids know better.

Nazwa na fan page nie zmieni się, ponieważ dla stron posiadających ponad setkę fanów opcja zmiany jest niedostępna:) Zatem gdyby ktoś tęsknił za stara nazwą zapraszam na facebook (tam niebawem pojawią się kolejne niepublikowane na blogu zdjęcia dobrego jedzonka).


A dziś zapraszam Was na pyszną zupkę, która powstała dzięki mojej kochanej sąsiadce, o której wspominałam kiedyś. Ta cudowna kobieta przywozi mi ze wsi same pyszności, np. jajka dla Lu, ser lub mleko prosto od krówki. Tym razem przywiozła także warzywa, które zachwyciły mnie wyglądem, zapachem i smakiem, tak odmiennymi od tych sklepowych. Czasem gdy patrzę na warzywa powykładane w sklepie, mam wątpliwości czy rzeczywiście wyrosły z ziemi. Wszystkie marchewki takie czyste, ładne i każda podobna do drugiej jak spod matrycy. Warzywa od Pani G. były takie, jakie powinny być, całe w ziemi, pachnące i różnorodne. I niewielkie. Upiekłam je do zupy. Zupy z porządnym kleksem wiejskiej śmietany. Smacznego!


Zupa z pieczonych warzyw z botwinkowymi chrupkami
(dla 2-3 osób)


3 niewielkie marchewki
1 pietruszka (korzeń oraz nać)
pęczek botwiny
oliwa
tymianek (świeży lub suszony)
sól morska i pieprz
0,5 l warzywnego bulionu
2 łyżki soku z cytryny lub winnego octu
mały pęczek koperku
kwaśna śmietana

chrupki:

1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
2 łyżki oliwy
kilka łyżek zimnej wody
sól gruboziarnista i świeżo mielony pieprz (kolorowy)

Warzywa dokładnie oczyszczamy i skrobiemy. Buraczki, marchew i pietruszkę kroimy na kawałki. Liście botwiny szatkujemy i odkładamy, łodyżki drobniutko kroimy i odkładamy do wyschnięcia na durszlaku.
Pokrojone warzywa umieszczamy w żaroodpornym naczyniu, skrapiamy oliwą, posypujemy tymiankiem, nacią i odrobiną koperku, solimy, pieprzymy i wstrząsamy naczyniem, by warzywa pokryły się oliwą. Pieczemy do miękkości w 170 st. C. Upieczone warzywa przekładamy do garnka, zalewamy gorącym bulionem, wrzucamy liście botwiny i zagotowujemy, następnie miksujemy, ale nie całkiem dokładanie, tak by wyczuwalne były kawałeczki. Zakwaszamy zupę sokiem z cytryny.

Składniki ciasta na chrupki mieszamy z łodyżkami botwinek, dodajemy stopniowo wodę, zagniatamy zwarte ciasto. Na blacie podsypanym mąką rozwałkujemy jak najcieniej ciasto na duży placek, pieczemy go kilka minut w wysokiej temp. (210 st.C), na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Po upieczeniu łamiemy na kawałki.

Zupę podajemy ze śmietaną, posiekanym koperkiem i chrupkami (ja dorzuciłam jeszcze upieczoną natkę).


9 comments:

mnemonique said...

świetne te chrupki!!! cały przepis boski, ale chrupki są wybitne. Ja też do tej akcji dołączyłam, ale ja zacząć chcę przygodę z wegetarianizmem dopiero.

Pozdrawiam cieplutko
Monika

Amber said...

Mar,dla mnie zmiana nazwy Twojego bloga nic nie zmienia.Nowa też mi się podoba.
Na wege się nie piszę,choć czasami jadam coś wegańskiego.
Zupa aż mi tu pachnie!
No a warzywa i inne produkty ze wsi to znam dobrze.Nigdy nie zamienię ich na kupowane w mieście.

burczymiwbrzuchu said...

To się pozmieniało! A właśnie przed chwilą odwiedziłam Kids know better i liczyłam na jakieś przepisy, bo zapowiadało się ciekawie, może więc się doczekam :) Jeśli chodzi o akcję to cieszę się, że o niej napisałaś, bo pierwszy raz mam z nią styczność, bardzo dobry pomysł.
Teraz czas na zupę..warzywa od Pani G. - wspaniałe i aromatyczne, zrobiłaś z nich cudowną zupę, podobają mi się też chrupki :)

Aga said...

Mmmm....botwinkowe chrupki!

Daria & Jarek said...

yummmiii co ja bym dala za te warzywa od Sasiadki.... nam tez brakuje tych, nieregularnych, mocno kolorowych i aromatycznych warzyw odkad nasza kochana UE wprowadzila swoje obostrzenia....

a zmiany jak to zmiany... fajnie, ze sa... poprawiaja nastroj... zmiana nazwy bloga to troche jak nowa fryzura... :)

Zielenina said...

może być taka zmiana, ale mnie się podobała poprzednia nazwa, była taka z przymrużeniem oka :) I bardzo ale to bardzo gratuluję przejścia na wege i udziału w akcji, mam nadzieję, że faktycznie będzie to zmiana do końca życia, na pewno nie będziesz żałować! :) Ja mam również dziecko wege od samego początku i to dwuletnie tajfun zdrowia i energii :) Muszę wypróbować te chrupki!

wykrywacz smaku said...

Piękna zmiana i powodzenia w akcji i zmianach!Nowa nazwa fajna, podoba nam się :) A przy okazji zapraszamy do konkursu organizowanego wspólnie ze sklepem AleDobre, można wygrać taką szałową formę!http://www.aledobre.pl/7906,Forma_metalowa_do_minimuffinow_12_gniazd_Kaiser.html :) Wystarczy ustrzelić 2000 zdjęcie na naszym portalu!

Monisia said...

Zmiany jak najbardziej na plus;)marzy mi się taka zupka;)pozdrawiam

ambiwalencja said...

a po co zmiana nazwy? przecież binokle nie kojarzą się z mięsem tylko z okularami:P wracaj do normalnej nazwy bo ta jest be;p