18 February, 2011

wariacja na temat brandade


Biało. Znowu. O ile pierwszy śnieg wywołuje na mojej twarzy szeroki uśmiech, to dzisiaj rano jedynie klęłam. Mam już tej zimy powyżej uszu. Chcę wygrzać się na słońcu, a przed spacerem po prostu założyć balerinki i wyjść, zamiast wciskać na siebie kolejne warstwy swetrów (że nie wspomnę o Lu, którą również muszę zapatulić, potem załadować do wózka i spacerować z wiatrem i chłodem). I chcę jeść tylko warzywa. I owoce. Mam wrażenie, że gdy nadejdą ciepłe miesiące, będę jadła tylko surowe świeże jarzyny. Że nie będę nic smażyć, dusić i podpiekać. Albo w ogóle nic nie będę jadła, tylko wysiadywała w parku na ławce czytając ukochane książki i opalając nogi. Czasem zastanawiam się co ja w ogóle robię w tym kraju. Wiem, to nie brzmi zbyt patriotycznie, ale czemu nie mieszkam w Brazylii, Portugalii albo Hiszpanii, gdzie złą pogodę wynagradza chociaż dobre jedzenie, świeże owoce morza i morze samo w sobie...
No ale mieszkam w Polsce. I tęsknię za Wiosną. Kupuję kalarepkę, białą rzepkę i rybę. Robię zapiekankę troszkę podobną do brandade (ale w sumie tylko troszkę). Kremową, mocno warzywną, z towarzystwem chrupiącego boczniaka. Jedzenie na pocieszenie. W sam raz na złośliwość zimy.


Zapiekanka z rybą i warzywami z paluszkami z boczniaka
Składniki:
  • 1 duży ziemniak
  • 1 kalarepa z liśćmi
  • 1 biała rzepa
  • 300 g ryby (filet, np. z dorsza, oczyszczony z ości)
  • 1/4 szklanki oliwy
  • łyżka masła (najlepiej klarowanego)
  • szklanka kremówki
  • pół szklanki mleka
  • ząbek czosnku
  • sól morska i świeżo mielony pieprz
  • szczypta gałki
paluszki z boczniaka:
  • 250 g boczniaka (najlepiej duże kapelusze)
  • jajko
  • kilka łyżek bułki tartej
  • sól
 Ziemniak, kalarepkę i rzepę obieramy, kroimy w kostkę. Gotujemy w niewielkiej ilości wody z odrobiną soli, tak długo, aż woda wyparuje w znacznej części, wtedy zalewamy je mlekiem i śmietaną, dodajemy posiekany czosnek, sól i pieprz i dusimy do miękkości.. W tym czasie rozgrzewamy oliwę z masłem, wkładamy rybę i smażymy na małym ogniu, aż ryba będzie się rozpadać. Do warzyw dodajemy rybę oraz posiekane liście z kalarepki (kilka zostawiamy do posypania gotowego dania). Mieszamy i przekładamy do formy (ja zapiekałam w ceramicznych miseczkach), posypujemy wierzch odrobiną gałki, wkładamy do rozgrzanego piekarnika i zapiekamy ok 20 minut.

W tym czasie robimy paluszki z boczniaka: grzyby kroimy wzdłuż na paski grubości palca. Umieszczamy w dużej misce, zalewamy jajkiem roztrzepanym z solą, mieszamy (najlepiej dłonią, by dokładnie posmarować boczniaki jajkiem) i posypujemy bułką tartą, znów mieszamy by obtoczyć dokładnie paluszki. Smażymy na porządnie rozgrzanym tłuszczu, przewracając na drugą stronę, aż z obu będą brązowe i chrupiące. Podajemy do gotowej zapiekanki. Smacznego!



10 comments:

Zaytoon said...

Dzisiaj nieustannie jestem głodna. To straszne. Kiedy wyszło słońce - w ogóle nie miałam apetytu. Dzisiaj jadłabym na okrągło. Przebrzydła zima! Nie znoszę, nie znoszę!

A zapiekanka ogromnie mi się podoba.

Pozdrawiam!

urszula_d73 said...

Zapiekanka i te boczniaki wylądają mega apetycznie.

aga said...

bardzo ladane zdjecia:) a zapiekanka wyglada smacznie:)

Amber said...

Jak miło,że nie tylko ja narzekam na zimę.
A zapiekanka boska! Wygląda jak wiosna.Jak zwykle zaczarowałaś mnie zdjęciami.

Kubełek Smakowy said...

Warzywna potrawka z rybą. Zdrowe i smaczne. Strzał w 10-tkę!

Usagi said...

Wprosiłabym się na taką zapiekankę. Bo mnie też bardzo cieszy pierwszy śnieg, ale już mam dość tej zimy.

Fanny said...

Brandade w ogole nie jest zapiekana i przede wdszystkim z wedzonej/suszonej ryby wiec dobrze, ze napisalas wariacje. No i czosnku powinno byc wiecej niz zabek.
A pomysl na boczniaki bardzo fajny!

LidKa said...

Bardzo sympatycznie wygląda ta wariacja:)

wykrywacz smaku said...

piękne zdjęcie, dumnie prezentujemy je całemu światu hihi :D

julia said...

zapiekana wygląda pysznie!
a mieszkanie w "cieplych" krajach ma swoje, również kulinarne, minusy - na przyklad w Portugalii nie używa się korzenia pietruszki. nigdzie nie ma i nie można kupić!
Pozdrawienia z bezpietruszkowej Portugalii