07 April, 2011

rzodkiewka i...makaron


- A co Pani tak te liście przebiera?
- Najładniejszych szukam...
- A co? Będzie je Pani jadła?
- No takie mam zboczenie;)

A Wy? Lubicie zieleninę? Zjadacie natkę marchewki? Liście rzodkiewki, rzepy, kalarepki? Gustujecie w szczawiu, szpinaku i botwince? Bo ja od niedawna. I bardzo żałuję, bo to niesamowicie przyjemne mieć świadomość, że czerpie się korzyści z całego warzywa. No, pod warunkiem, że są ekologiczne, ale w dzisiejszych czasach nawet napisy eko i bio nie dają gwarancji. Nie mam własnego ogródka, bardzo żałuję, zazdroszczę mamie i teściowej. Ale ja chyba nie mam ręki do ogrodów, pamiętam, że na działce, jako dziecko, głównie zrywałam owoce i zbierałam plony, pielenie i podlewanie zostawiając innym:) Najlepsze było chyba łuskanie zielonego groszku i zjadanie pysznych ziarenek prosto ze strączków. Albo bób gotowany na butli gazowej. Truskawki prosto z krzaczka, kolczyki z czereśni i bukiety z kopru. Albo piwonie przyniesione do domu i pachnące obłędnie w upalne wieczory. Piski przy bieganiu przez zraszacz, ręce podrapane agrestem. I moja mała siostra zjadająca rzodkiewki w całości. Wiedziała, co dobre:)



Spaghetti z pesto rzodkiewkowym, cieciorką i cukinią

Składniki:
  • pęczek rzodkiewki z ładnymi liśćmi
  • mała cukinia
  • 200 g ciecierzycy (pół puszki)
  • 1 średniej wielkości cebula lub kilka szalotek
  • ok. 150 g makaronu (spaghetti lub inny, ulubiony)
  • 2 łyżki oliwy
  • sól i pieprz
pesto:
  • łyżka łuskanego słonecznika
  • łyżka posiekanych migdałów
  • łyżka tartego parmezanu (lub innego)
  • duży ząbek czosnku
  • szczypta soli
  • łyżka oliwy (lub więcej jeśli jest potrzeba)
Liście rzodkiewki odcinamy, przebieramy, dokładnie myjemy i osuszamy. Miksujemy z resztą składników na pesto. Przekładamy do słoiczka (wytrzyma w lodówce 3 dni). Makaron gotujemy w osolonej wodzie al dente wg przepisu na opakowaniu. Na patelni rozgrzewamy olej, podsmażamy cebulę ok 5 minut, dodajemy cukinie i odcedzoną cieciorkę, podsmażamy jeszcze 5-7 minut, doprawiamy pieprzem (jeśli chcemy solą). Makaron odcedzamy, mieszamy z pesto i warzywami. Podajemy z chrupiącymi rzodkiewkami. Smacznego:)

13 comments:

Beti said...

no nieźle, liści rzodkiewki nie próbowałam, ale za to jadłam stokrotki, do czasu, aż mnie ktoś nastraszył, że rosną najlepiej w miejscach, gdzie siusiają psy :) Za to mam takie same wspomnienia ogórdkowe z dzieciństwa jak Ty:)

burczymiwbrzuchu said...

Mm, apetyczne zdjęcia!

grazyna said...

Słyszałam już o pesto z liści rzodkiewki , zrobiłabym, ale z takich z ogródka.

mar said...

Grażynko,
to jest właśnie ten ból, w centrum Wrocławia trudno o ogródkowe nowalijki:( jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma:)

Zielenina said...

ekhem, owszem, lubimy zieleninę ;-) Fajne pesto, ale z kupnych bym nie zrobiła, liście akumulują najwięcej świństw niestety. Teraz te wczesne nowalijki to same azotany i azotyny, wszystko to rakotwórcze jest. Teraz nawet się pisze, że nowalijek nie powinny jeść dzieci poniżej 3 roku życia. A kiedyś samo zdrowie to było ech :/
Ale nasza ogródkowa rzodkiewka już wystaje z ziemi, jak wyrośnie to się skuszę na przepis :)

ewelajna said...

No, wiesz co dobre...:) Siostra też wiedziała już wtedy:) A danie wyszło Ci przepiękne i nie wątpię, ze przepyszne...

mar said...

Zieleninko, tak, tak, słyszałam. Prawda jest taka, że większość rzeczy, które kupujemy w sklepach jast nafaszerowana chemią i trudno od tego uciec w centrum miasta, bez własnego albo chociaż zaprzyjaźnionego ogródka, nie wspominając o innych dobrach typu wartościowe prawdziwe mleko, jajka czy sery...Z mojej strony byłoby hipokryzją bać się azotanów i azotynów skoro nawet palenia nie umiem rzucić;(

Mirabelka said...

O, a moja mama zasiała rzodkiewkę w tym roku i będziemy mieli własną z ogródka :) Chętnie spróbuję takiego pesto :)

Magda said...

Mar, ja od nowalijek trzymam się z daleka i zawsze bardzo podejrzliwie oglądam zasoby wrocławskich warzywniaków... ;) Mam to szczęście, że moja Mama częstuje mnie działkowymi plonami, co przypomina mi jak powinna smakowac prawdziwa, umorusana ziemią marchewka, fasolka, porzeczki... ;) Pozdrawiam wrocławsko :)

Zaytoon said...

Szpinak, szczaw i całą ferajnę bardzo lubię. Ale żeby jeść liście z rzodkiewki czy kalarepy? No cóż, chyba czas spróbować... ;))

A spaghetti - doskonałe! Wiosennie zdrowe. Pyszne.

Pozdrawiam!

Zielenina said...

Mar, palisz?I masz małe dziecko, i nie daj bóg przy nim palisz?Mam przyjechać gdziekolwiek mieszkasz i Cię porządnie sprać??? :P Bierne palenie u dzieci zwiększa ryzyko alergii i astmy i 40%, tylko tyle napiszę. Bierz się za siebie, wiosna zachęca do takich działań. Ale już!

arek said...

Ha! Lekkie, zdrowe obrzydliwie wprost i pyszne! :D

Ania vel Vespertine said...

Ja robię pesto z lisci rzodkiewki już od 2 lat :)

Jest pyszne, tylko trzeba mieć sprawdzone rzodkiewki.

Pozdrawiam ciepło i idę nadrabiać dalsze zaległości w lekturze :)