04 January, 2011

Makrela raz jeszcze


Lubię zimowe spacery. Wtedy całe miasto jakby zwalnia (nie tylko ze względu na fatalne warunki drogowe). Zmrożone ulice, chodniki, ławki. Zamarznięta fosa. A na niej kaczki. Ufnie wspinają się na chodnik i wyczekująco przyglądają przechodniom w nadziei na kawałek chleba. Drobny śnieżek na czapkach dzieci. Rumiane policzki, skostniałe dłonie. Cała ta magia potrafi trwac nadal już w zaciszu domu. Pod warunkiem, że rozgrzejemy się herbatą. To naturalna kolej spraw. Tak powinno byc. I powinno byc coś dobrego na podwieczorek. Coś o smaku z dzieciństwa. Coś, co zna każdy więc z każdym możemy to dzielic. Mi znów przyszła ochota na pastę z makreli. Ale nieco inną niż ta, którą pokazywałam tu ostatnio. Ta jest podobna do pasty Jamiego Olivera. Z chrzanem i cytryną, ale bez pietruszki. A do niej koniecznie chrupkie pieczywo i marynowane cebulki. Mnie takie połączenie smakuje fantastycznie, więc i Wam polecam.


Pasta z makreli z chrzanem i cytryną
Składniki:
  • wędzona makrela o wadze ok 300 g
  • mała cebula lub jasna częśc z pęczka szczypioru 
  • sok z połowy cytryny
  • łyżka chrzanu śmietankowego
  • 2 pełne łyżki jogurtu greckiego lub śmietany (można zastąpic serkiem topionym, pasta jest wtedy bardziej zwarta, niektórzy dają też majonez lub margarynę, chodzi o to by czymś "upaścic" rybkę:)
  • świeżo mielony pieprz
  • sól (jeśli używamy majonezu można ją pominąc)
  • cebulki marynowane
  • ulubione pieczywo
Makrelę "otwieramy", wyciągamy kręgosłup, mięso płatami oddzielamy od skóry i dokładnie rozdrabniamy w palcach, by wyciągnąc małe ości. Umieszczamy w misce, dodajemy sok z cytryny, chrzan i jogurt. Widelcem łączymy składniki, dodajemy posiekaną cebulę, pieprz i sól, mieszamy pastę. Smarujemy nią pieczywo i układamy na wierzchu cebulki marynowane. Pastę najlepiej jednak potrzymac troszkę w lodówce, by była bardziej zwarta, a smaki się połączyły. Smacznego.


9 comments:

kasiaaaa24 said...

Bardzo ciekawy przepis na pastę z makrela. Jeszcze nigdy takiej nie jadłam :)

Amber said...

Uwielbiam ryby i pasty z makreli! Pięknie swoją pokazałaś.A zimowa kaczka bardzo mi się podoba.
Pozdrawiam!

hania-kasia said...

Fajny pomysł, aby przyrządzić pastę z makreli z jogurtem greckim - dotychczas robiłam ją zawsze z majonezem. Dodatek chrzanu i cebulek marynowanych też mi się podoba.

Paula said...

przepyszna pasta!

pozdrawiam,
Paula

Atria C. said...

Cześć!

Jestem pierwszy raz na Twoim blogu i bardzo, ale bardzo mi się podoba. Jest tu tak czysto i przejrzyście.. i ciepło!

Pasty z makrelą bardzo lubię, ale nie żałuję pietruszki, bo w sumie to mnóstwo witaminy C.

Pozdrawiam serdecznie:)

Karmel-itka. said...

urocza kaczka. i jak ładnie zapozowała.
także bardzo lubię zimowe spacery. szczególnie wieczorem...miasto wymiera. cisza, chłód i ja.

pasta z makreli chrzanowa. i ta cytrynowa nutka. mniam, mniam!

mar said...

Atria, witam na moim blogu. bardzo się cieszę, że Ci się tu podoba. Ja zazwyczaj dodaję pietruszkę, to nie tylko wit. C, łyżka świeżej natki podobno zaspokaja dzienne zapotrzebowanie na prawie wszystkie witaminy. Tak czy owak, uwielbiam natkę ale tym razem nie dałam, ot tak, dla odmiamy:)

Wszystkim bardzo dziękuję za odwiedziny, zostało trochę pasty to idę pochrupac kanapeczki, bo właśnie wróciłam z dłuuugiego spaceru, brrr:)

arek said...

Fajnie, ze sie na Ciebie natknalem ;) Swietny tytul bloga, a zawartosc bardzo interesujaca i ladnie sfotografowana:) Pozdrawiam Arek

aga said...

ach jakie piekne zdjecie kaczuszki:)
a kanapeczke z taka pyszna pasta to zjadlabym ze smakiem:)