19 January, 2011

Zupa odpędzająca smutki


Lubię zupy. Ale jem je głównie jesienią i zimą. Wiosną i latem od czasu do czasu przyrządzam chłodniki. Z botwinki. Z maślanki i ogórka. Albo z owoców. Te zimowe zupy są zupełnie inne, pełne przypraw, które mają niezwykłą moc. Rozgrzewają i...rozweselają. Tak. Czy jest coś co poprawi humor bardziej niż miska parującej zupy w pochmurne chłodne dni? To banalne, ale nic tego nie zmieni. Zupa kojarzy się z ciepłem i z domem. Strudzonych wędrowców karmiło się zupą. Mój dziadek codziennie je zupę. Patrzę na niego jak zagryza gorący kapuśniak chlebem i życzę mu w myślach, by nigdy tej zupy mu nie brakło. Ani nam.

A dziś zupa, którą bardzo lubię, a w której wymieniam tylko warzywa w zależności od sezonu. Pikantna i rozgrzewająca. Taka jak trzeba.


Zupa z rzodkwi z soczewicą, imbirem i chili
Składniki:
  • 200 g czerwonej soczewicy
  • 1 średniej wielkości rzodkiew (można zastąpić rzepą, będzie ostrzejsza, lub kalarepką - będzie łagodniej)
  • niewielka marchewka
  • 1 niewielki por z zieloną częścią
  • duży ząbek czosnku
  • kawałek imbiru wielkości kciuka
  • 1 chili
  • łyżeczka nasion kuminu rozgnieciona w moździerzu
  • łyżka oliwy
  • 1,5 litra wywaru z warzyw lub mięsa (może być z kostki)
  • kiełki rzodkiewki
Imbir i czosnek obieramy, ścieramy na tarce o drobnych oczkach. Chili drobno siekamy (ja wyrzuciłam pestki, są bardzo ostre, a zupę jadła także Lu).W garnku rozgrzewamy oliwę i wrzucamy kumin, po chwili czosnek, imbir i chili, chwilkę smażymy po czym zalewamy bulionem. Mieszamy, jeśli przyprawy przywarły do dna, odskrobujemy je łyżką. Marchew i rzodkiew obieramy, kroimy w niegrube plastry, pora dokładnie czyścimy i kroimy pod kątem w krążki. Do gotującego się bulionu wrzucamy marchew, rzodkiew i soczewicę, po ok 15 minutach dodajemy por. Gotujemy jeszcze tylko tyle aby soczewica była miękka (wg gustu, ja wolę w zupie nierozgotowaną). Zupę podajemy gorącą, posypaną obficie kiełkami rzodkiewki. Smacznego rozgrzewającego!

12 comments:

EVE said...

pyszności! soczewica, imbir i chilli, mniam! faktycznie musi rozgrzewać :) a dodatek kuminu, rewelacja :)
na pewno wypróbuję!

Buziaczek said...

super zupka, ja własnie jestem na etapie gotowania tych rozgrzewających płynów, bo mimo, iż wiosna za oknem - ja ciagle marznę :) Pozdrawiam smacznie :)

KUCHARNIA, Anna-Maria said...

Mar! Piękne zdjęcia! Cudowna zupa i pięknie o zupach napisałaś, zwłaszcza zdanie o Dziadku pełne miłości i ciepła, czego i Tobie życzę!
Pozdrawiam:)

mopswkuchni said...

Mam troszkę soczewicy w spiżarce i od dawna noszę się ze zrobieniem z niej zupy, ale wydawało mi się, że będzie mdła, ale ten pomysł na zupę z niej z chili i imbirem i kiełkami - jest świetny!
http://wlodarczyki.net/mopswkuchni/

aga said...

piekne zdjecia:) bardzo apetyczneee:)

Amber said...

Masz rację Mar, to jest zupa jak trzeba! Jestem ,zupowa',więc wszelkie takie uwielbiam.
Kiełki tutaj są tak bardzo na miejscu.

Arvén said...

Mmm, teraz w takie dni nijakie, deszczowe i ponure jest świetna...w taki wieczór nie ma niczego lepszego od miski ciepłej zupy na kolanach ;-)

Marta said...

Zimowa zupa z wiosennym oddechem kiełków, dla mnie idealna. Sama często dodaje chili i imbiru ale dodatek kuminu do tego duetu jeszcze bardziej mi się podoba.

lo said...

Kiedy jest ciemno i zimno (3 stopnie ciepła, to dla mnie zimno), takie zupy są właśnie tym co najbardziej lubię. Imbir i chilli rozgrzewa mnie jak najlepszy koc.

krewimleko said...

Ja właśnie zagrypiona jestem, więc takiego typu rozgrzewające zupy są balsamem dla umęczonego organizmu. Bardzo chętnie sobie taką przygotuję, zwłaszcza, że wykaz składników jak i zdjęcia bardzo mnie zachęcają:)

Pozdrawiam:)

mar said...

Eve,
to jedne z moich ulubionych przypraw, zawsze pasują mi z soczewicą:)

Buziaczek,
ja mam podobnie, tak szybko robi się ciemno, a wtedy nie ma nic lepszego niż zupa!

Anna-Maria,
Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa

Mops,
absolutnie nie będzie mdła, ja i tak lubię smak soczewicy, ale warto go zawsze wzbogacić:)

Aga,
dziękuję:)

Amber,
tym bardziej,że to kiełki rzodkiewki, więc ostre w smaku i pasują do rzepki:)

Arven,
zgadzam się, widzę że dużo nas "zupowych":) ps. piękne zdjęcie w miniaturce:)

Martusia,
a ja coś dawno u Ciebie nie byłam...muszę Cię wrzucić z boku:) dzięki za odwiedziny

Lo,
Imbir nie tylko grzeje ale i uodparnia na choróbska:) uwielbiam

Krewimleko,
nawet obiecałam chorej przyjaciółce taką zupkę, bo też pomyślałam, że na przeziębionko idealna. Życzę zdrówka!

Dziękuję Wam bardzo za komentarze i ciepło pozdrawiam!

Szana said...

uwielbiam zupy z chilli :) btw. bardzo ładny blog, bede wpadac czesciej ;)