27 May, 2011

Zupa lekko retro


Miała być wczoraj. Ale wczoraj miałam wycieczkę do Łodzi, siedzenie w dusznym samochodzie, w korkach. Załatwianie spraw, które wymagają wypełnienia więcej papierków niż to konieczne. A potem powrót w jeszcze większych korkach. Miałam czas by przyjrzeć się temu miastu. Łódź zawsze wydaje mi się niesamowicie smutna. Monochromatyczna. Nawet w słoneczne dni jest odrobinę szara. Jakby zakurzona. Brakuje mi kogoś, kto pokazałby mi jej inne oblicza. 

Być może jest tak niepozorna, jak oldschoolowa zupa szczawiowa. Nazywana w naszym domu jajkową, przez moją siostrą, gdy była jeszcze małą dziewczynką. Jajkowa należała do jej ulubionych zup. Ja nie przepadałam za nią. Może dlatego, że drażniła mnie łykowatość słoikowej miazgi szczawiowej? Nigdy nie zrobię zupy szczawiowej ze słoika. Natomiast taką ze świeżych liści mogłabym jeść na okrągło. 

Składniki:
  • pęczek świeżego szczawiu
  • pęczek młodej włoszczyzny (marchew, pietruszka, seler, por)
  • 2-3 ząbki młodego czosnku
  • łyżka masła
  • 1,5 l wody lub bulionu
  • kilka łyżek śmietany
  • sól i pieprz
  • do podania jajka i koperek lub szczypiorek
Warzywa myjemy, obieramy, drobno kroimy lub ścieramy na tarce. Szczaw dokładnie płuczemy i siekamy. Czosnek rozcieramy z odrobiną soli. W garnku rozgrzewamy masło, wrzucamy szczaw i czosnek i podsmażamy kilka minut, dodajemy resztę warzy, podsmażamy jeszcze kilka minut i zalewamy wodą lub bulionem (jeśli wodą, doprawiamy porządnie solą i pieprzem). Gdy warzywa zmiękną zupa jest gotowa. Odlewamy chochelką porcję zupy, leciutko studzimy i mieszamy ze śmietaną. Dodajemy znów do zupy i zabielamy. Podajemy z jajkiem (u mnie zawsze na miękko lub półtwardo) i ulubioną zieleniną. Ja lubię ją jeszcze doprawić na talerzu świeżo mielonym pieprzem. Smacznego!

8 comments:

Kamila said...

Mniam, pyszna zupka szczawiowa. Pozdrawiam

Buziaczek said...

Ja tez niedawno gotowalam szczawiowa, ze szczawiu dziko rosnacego. Mniam!

KUCHARNIA, Anna-Maria said...

Mar! A ja dziś właśnie z łąk wróciłam z pełną torbą pięknego szczawiu i będzie uczta! U mnie szczawiowa obowiązkowo z ryżem i jajkiem:)
Piękna zdjęcia i to Twoje nowe też:)
Widać, że dobrze Ci tam, gdzie jesteś:)
Uściski!

just-great-food.blogspot.com said...

podoba nam się określenie zupa "jajkowa" :)

schokolade said...

UWIELBIAM!
tylko,ze moja szczawiowa robie calkiem inaczej...do rosolu z pokrojonymi w kostke ziemniakami,dodaje na ok.15 min.przed koncem gotowania pociety(surowy)szczaw...i pokrojone jajko na twardo...nie zabielam smietana.

aga said...

bardzo lubie taka zupke, a Twoja pieknie sie prezentuje:)

Trzcinowisko said...

Uwielbiam szczawiówki...ale nie ostatnio podbił chłodnik ze szczawiu...moja miłość na ten rok:)

Arvén said...

Ja pamiętam jak z Mamą rwałyśmy szczaw na zupę. Robiła ją moja Babcia i nigdy jej nie spróbowałam, bo najpierw byłam za mała a potem babcia już nie gotowała tak często...


Jajkowa :D